AZ 13 – Drzewica, Tor

DATA: 12 marca 2017 g.8:00

Temperatura odczuwalna: – 0,6 stC

Punkty AZ: 2,6

Sklad: Trenta, Krzychu, Expres, Konrad

Kolejny weekend znowu utwierdza w przekonaniu, że kajakarstwo to może i małe piwko, ale na pewno nie jedno. Impreza integracyjna kursu się udała, nie dane jest jednak odsypiać do południa, gdy już o 11 w Drzewicy na tor puszczają wodę!

Dotarliśmy do celu o czasie, niektórzy wyłączając świadomość na czas dojazdu, niektórzy… no nie wiem co robili inni, bo starannie próbowałem zasnąć. Na miejscu przywitaliśmy ekipę znad morza. Przebraliśmy się i ruszyliśmy na tor. Nauczony zeszłotygodniowym bystrzem tym razem złapałem za taśmę i uzupełniłem wszystkie przerwy w ciągłości klubowej pianki. Wyposażony w srebrne nagolenniki i nakolanniki, uzbrojony w wiosło czułem się jak rycerz Silvertejpu herbu Izolepa. Jestem pewien, że gdyby Achilles posiadał taki wynalazek nie musiałby się obawiać o swoją piętę, Odyseusz grałby na nosie Scylli i Charybdzie, a puszkę Pandory można by z powrotem zakleić! Żarty żartami, zeszliśmy na wodę, zrobiliśmy eskimoskę na rozgrzewkę (nic tak nie rozgrzewa jak strużka lodowatej wody na plecach) i ruszyliśmy pływać. Słynne beczki z boof’em okazały się za pierwszym razem dość łaskawe. Przy drugim podejściu postanowiły pokazać, że oprócz startu warto też zadbać o lądowanie :D. Woda lała się przez dwie otwarte zastawki, więc ciągnęło zacnie, a nurt tworzył formacje nieznane mi jeszcze z dwóch pozostałych torów. W cofkach była okazja poznać ludzi, których ksywki już się nie raz słyszało, no i ogólnie czas płynął tak, jak kajaki: szybko i przyjemnie. Akurat gdy zimno zaczęło już trochę doskwierać, woda się skończyła, a my ruszyliśmy w powrotną drogę. Tym razem ominęliśmy tradycyjną potorową pizzę, no ale trudno – będę miał po co wracać 🙂

by KrzysioCh

foto brak :-(((((