AZ02 Drzewiczka, tor 23.11.2019

Data: 23 listopada 2019
Rzeka: Drzewiczka
Start: Jezioro Drzewickie (początek toru)
Zakończenie: Camping nad Drzewiczką (koniec toru)
Dystans: 0,2km
Czas trwania spływu: 2,5 h (razem z solidnym postojem)
Uczestnicy: Guliwer, Kima, Olga Sz, Qczi, Olga Sz, Kondziu, Grześ, Pan Koza, Anioł, Wally i Grejs (gościnny występ)
Temperatura odczuwalna: -5.4

 

Na Akcji Zima bywam rzadko. Zimna woda nigdy mi nie przeszkadzała, ale spływy nizinne po prostu kojarzą mi się z ciepłem i wakacjami. Co innego kajaki górskie, na których zwykle nie wybieramy momentu pływania – dyktują go poziomy wody. I choć pływanie bez słońca nie ma sensu, trening w postaci wyjazdu na tor był tym razem wystarczająca motywacją. Nie zniechęcił mnie nawet mechanik, który powiedział że mój samochód nigdzie w najbliższym czasie nie dojedzie. W sobotę rano znalazłem się w samochodzie z Kimą i Grejs, okropnie zestresowany że spóźnimy się 5 minut i nie będę pierwsza osoba na wodzie. Okazało się że Kima wrzuciła swoje standardowe tempo podróżne i byliśmy bardzo przed czasem. Na miejscu był już kilka samochodów z kajakarzami z różnych zakątków Polski. Jeśli chodzi o samo pływanie, to było zimno. Potem straciłem czucie w dłoniach i było idealnie. Podziwiam Jeże, które ćwiczył niezależnie od temperatury. Tymczasem Młode Wilki nie młodnieją 🙂 Tym razem oparłem się pokusie moczenia głowy, chociaż ucho niebezpiecznie zbliżyło się raz do powierzchni wody – obwiniam nieprzewidywalny nurt. Po spływie, który zaczął się na zastawce i skończył 200 metrów dalej (przecież nie o to chodzi żeby dopłynąć), zebraliśmy się do samochodów i pojechaliśmy na baseny kajakowe – taki to był dziwnie kajakowy dzień.

fot. Groszek

[AZ] Pętla Stegny czyli HabaŁyżwy 30.11.19

Data: 30 listopada 2019
Rzeka: zamarznięty Tor Łyżwiarski Stegny
Dystans: 16,69 km
Czas trwania ślizgawki: 2 h
Uczestnicy: Albercik, Kasia Kr, Ania P., M’Ania
Temperatura odczuwalna: -5,2

Od paru dni (w zasadzie to tygodni) z niecierpliwością i lekkim podekscytowaniem czekaliśmy na pierwszą w tym sezonie ślizgawkę na naszym ulubionym lodowisku. W piękny sobotni wieczór, czworo śmiałków postanowiło zatańczyć na lodzie, mimo że temperatura spadła nieco poniżej 0.

Pierwsze kilometry okazały się dosyć kluczowe dla bardziej odważnych sekwencji. Jednym z podstawowych elementów naszej jazdy figurowej na lodzie była jazda do przodu przodem i do przodu tyłem. Bardziej zaawansowane były już tylko piruety z elementami zmiany kierunku jazdy co 30 minut oraz nieśmiałe, lecz powtarzające się loop’y (1) płaskie po tafli lodu. To bardzo trudny i złożony element figury, wykonywany przez jednego jakże doświadczonego kajakarza freestyle’owego… W zasadzie wciąż fascynuje mnie ten piruet na plecach dookoła własnej osi podczas spektakularnej wywrotki.  Pozostaje pytanie „JAK ON TO ZROBIŁ?” 🙂

Szczęśliwa liczba tego wieczoru to JEDENAŚCIE !!! 😉 – oznaczająca upadek męskiego gatunku 🙂

Czas upłynął szybko i bardzo miło. Ostatnie okrążenia robiliśmy troszkę z wysiłkiem, ale na lodzie zostaliśmy do ostatniej sekundy. Na zakończenie i z wypiekami na twarzy opychaliśmy się czekoladowymi muffinami, tym samym finiszując udany wieczór.

Do zobaczenia już niebawem na kolejnej ślizgawce z sekcją HabaŁyżwy.

Autor: M’Ania

(1) loop czyli kajakowa figura freestyle’owa m.in. wykonywana na wodzie płaskiej (np. na basenie).  Jest to salto w przód – dwie następujące po sobie świeczki wykonane pod kątem powyżej 70 stopni.  Pierwsza na dziobie, druga na rufie. Zakończenie figury pod kątem poziomym max. 20 stopni w stosunku do kierunku rozpoczęcia figury. A teraz wyobraźcie sobie, że woda była zamarznięta 🙂

fot. Al & M’Ania