Akcja Zima

Zimowe kajakarstwo

„Akcja Zima” to klubowe przedłużenie sezonu kajakarskiego. Członkowie WAKK „Habazie” nie odkładają wioseł z końcem lata. Co roku rywalizują o tytuł najgorętszego kajakarza/kajakarki w  konkursie „Akcja Zima”.

W okresie 11 grudnia  – 21 marca spływy spełniające warunki konkursowe są punktowane tworząc ranking najwytrwalszych klubowiczów.

Zachęcamy do śledzenia relacji z zimowych spływów i kibicowania nam przez całą zimę!

Spływy Akcji Zima:

AZ 13 – Drzewica, Tor

DATA: 12 marca 2017 g.8:00

Temperatura odczuwalna: – 0,6 stC

Punkty AZ: 2,6

Sklad: Trenta, Krzychu, Expres, Konrad

Kolejny weekend znowu utwierdza w przekonaniu, że kajakarstwo to może i małe piwko, ale na pewno nie jedno. Impreza integracyjna kursu się udała, nie dane jest jednak odsypiać do południa, gdy już o 11 w Drzewicy na tor puszczają wodę!

Dotarliśmy do celu o czasie, niektórzy wyłączając świadomość na czas dojazdu, niektórzy… no nie wiem co robili inni, bo starannie próbowałem zasnąć. Na miejscu przywitaliśmy ekipę znad morza. Przebraliśmy się i ruszyliśmy na tor. Nauczony zeszłotygodniowym bystrzem tym razem złapałem za taśmę i uzupełniłem wszystkie przerwy w ciągłości klubowej pianki. Wyposażony w srebrne nagolenniki i nakolanniki, uzbrojony w wiosło czułem się jak rycerz Silvertejpu herbu Izolepa. Jestem pewien, że gdyby Achilles posiadał taki wynalazek nie musiałby się obawiać o swoją piętę, Odyseusz grałby na nosie Scylli i Charybdzie, a puszkę Pandory można by z powrotem zakleić! Żarty żartami, zeszliśmy na wodę, zrobiliśmy eskimoskę na rozgrzewkę (nic tak nie rozgrzewa jak strużka lodowatej wody na plecach) i ruszyliśmy pływać. Słynne beczki z boof’em okazały się za pierwszym razem dość łaskawe. Przy drugim podejściu postanowiły pokazać, że oprócz startu warto też zadbać o lądowanie :D. Woda lała się przez dwie otwarte zastawki, więc ciągnęło zacnie, a nurt tworzył formacje nieznane mi jeszcze z dwóch pozostałych torów. W cofkach była okazja poznać ludzi, których ksywki już się nie raz słyszało, no i ogólnie czas płynął tak, jak kajaki: szybko i przyjemnie. Akurat gdy zimno zaczęło już trochę doskwierać, woda się skończyła, a my ruszyliśmy w powrotną drogę. Tym razem ominęliśmy tradycyjną potorową pizzę, no ale trudno – będę miał po co wracać 🙂

by KrzysioCh

foto brak :-(((((

Bystrze na Świdrze – Akcja Zima

DATA: 04 marca 2017 g.8:00

Temperatura odczuwalna: +4 stC

Punkty AZ: 2

Sklad: Żaba, Staszek, Konrad, Karol B, Krzysiek Ch, Darecki, Edzia, Guliwer, Kancik, Mrówa.

Relacja z AZ 08 Bystrze na Świdrze

Ciężko być kajakarzem: weekend zapowiada się w pracy, ale pływać przecież trzeba! Już w poniedziałek ustalamy zatem poranne pływanie bystrza na Świdrze. O godzinie 5:50 w sobotę kolana stęsknione za upchnięciem do kajaka, niedowiosłowane ramiona i ogólnie spragnione przechyłu cielsko, marzy tylko o 5 godzinach spania więcej. Nic to jednak: śniadanko, herbata do termosu i jazda na HOW!

W magazynie ci co mają przebierają się w suchacze, a inni szukają szczęścia w neoprenie. Ruszamy nawet o czasie i stosunkowo szybko jesteśmy nad Świdrem. Konrad narzeka, że za mało tej wody, ale na szczęście odczuwalna chyba jest na minusie, więc punkty do AZ będą. Bystrze tymczasem wygląda zupełnie inaczej niż na kursie i skutecznie przywraca przytłumioną niewyspaniem chęć pływania. Nieładny latem fragment pod mostem zyskał całkiem ładne cofeczki i pływanie po nim na różne sposoby przypomina zabawę na torze. Nawet lepiej bo można natrafić na zamaskowany pod nurtem kamień albo kołek! Po pewnym czasie okazuje się, że jest również miejsce na boofa 🙂

Pływamy sobie na początku dość samotnie, bo tylko w czwórkę. Szybko jednak zjeżdżają się kolejne samochody i na wodzie pojawiają się kolejne znajome twarze. Na jeden kajak wyciągany z wody przypadają dwa dopiero zdejmowane z bagażnika. Czas jednak mija szybko i musimy ze Stachem wracać do Warszawy. Pora na ostatnie spojrzenie na wodę. Ślicznym widokiem jest szara jeszcze przedwiosenna przyroda, urozmaicona migotaniem kręcących się różnokolorowych polietylenowych łupinek.

Równie ślicznym jest zostawiony w klubowym magazynie rower, tyle że trzeba trochę zadrzeć głowę i wysilić wzrok, by odnaleźć go pod sufitem 😀

by KrzysioCh

foto. Konrad

AZ08 2017 – Świder

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Skarby Jeziorki


Data: 29.01.2017

Rzeka: Jeziorka

Temperatura odczuwalna: -4,1 stC

Punkty Akcji Zima: 6

Uczestnicy: Monika, Rurka, Edzia, *j, Darecki, Żaba


Chyba nawet piekło zamarzło. A na pewno zamarzł Świder, Mienia, Skrwa i inne okoliczne rzeki. Na Rio Futaleufu logistyka okazała się zbyt trudna, więc postanowiliśmy spłynąć Jeziorkę. Ewentualna kra na pewno zostanie zepchnięta przez wszystkie puste butelki, telewizory i inne śmieci płynące rzeką. Zresztą startujemy poniżej oczyszczalni ścieków. Tam nigdy nie zamarza. Monika i Darek płyną z domu, do rodziców na obiad. Zawsze to jakaś motywacja. *j testuje nowy kajak, Monika testuje stary kajak, zombiaka ożywionego przez Darka. My suniemy kanadą, tym razem ja się lenię z przodu, a Ru wjeżdża w brzeg. Brakuje mi tylko bębna do wybijania rytmu. *j znajduje jakąś teczkę płynącą środkiem rzeki. Fajna, ale na siłce bym się z taką nie pokazał. Bierzemy toto na kanadę, celem wyrzucenia gdzieś gdzie nie będzie drażniła oka ludzkiego i niepokoiła flory i fauny. Dziewczyny przytomnie zaglądają do środka i znajdują stosy dokumentów. Okazuje się że zostały zgubione z zamkniętego samochodu, przez wybitą szybę. Prawny właściciel tego „skarbu” nagradza nas tabliczką czekolady. Może następnym razem też coś znajdziemy?

Żaba

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Spływ Trzech Króli i tańcząca kra

…Kra tańczyła wokół nas kręcąc się, odbijając od siebie, łącząc i tworząc przedziwny ruchomy labirynt… ale od początku.]

Jeden rzut okiem na Wisłę i już było wiadomo, że będzie ciekawie. Skoro jednak już ubraliśmy się jak na biegun polarny, postanowiliśmy, że spróbujemy. Zeszliśmy na wodę tuż przyj ujściu Jeziorki do Wisły. Kilkadziesiąt metrów płynięcia i z początkowych 4 śmiałków na wodzie pozostała zdeterminowana dopłynąć do końca trójka: Konrad, Staszek i Edzia. Niczym 3 królowie (w tym jedna królowa ;)) zdecydowanie dążyliśmy do celu, którym był HOW, a wierzcie mi, wcale nie było to takie proste, i nie chodzi tu wcale o temperaturę, która nie pozwalała nawet na chwilę przestać się ruszać.

Początkowo kra nie była gęsta i wyraźnie było widać wolne od niej „korytarze”, wiec poruszaliśmy się dość sprawnie. Słoneczko świeciło, wiatr za bardzo nie wiał, było przyjemnie. Kra tańczyła wokół nas kręcąc się, odbijając od siebie, łącząc i tworząc przedziwny ruchomy labirynt. Widoki były cudne. Jednak im bliżej Warszawy tym zaczęło się robić gęściej i szukanie wolnych od kry korytarzy już nie było takie proste. Kawałki lodu przesuwały się wokół siebie w najprzeróżniejszych kierunkach, czasem miało się wrażenie, że jedna część rzeki płynie pod prąd, środek w poprzek, a pozostała część kręci się w kółko. Jednym słowem robiło się trochę strasznie 🙂 Szczególnie gdy kawałki kry zamykały się wokół kajaka odcinając drogę ucieczki i zmuszając do ciężkiego przebijania się przez lód niczym lodołamacz. By dotrzeć do celu stosowaliśmy najprzeróżniejsze techniki: płynęliśmy razem z krą (działało jednak tylko jak się było na głównym nurcie), płynęliśmy gęsiego za „lodołamaczem”, którym najczęściej był Konrad, lawirowaliśmy wąskimi korytarzami lodowego labiryntu, starając się zdążyć zanim się zamkną, a czasem czekając, aż się otworzą.

Nie tylko rzeka zmieniała się im bliżej byliśmy celu. My również przechodziliśmy swego rodzaju przeobrażenie. Początkowa warstewka cienkiego lodu na kajaku rozrosła się by z czasem pokryć dokładnie nie tylko nasze fartuchy, ale i wiosła (które trzeba było obijać bo robiły się ciężkie), nasze kamizelki i kurtki, czego efektem było to, że wyglądaliśmy jak pokryci lukrem 🙂

Spływ Trzech Króli – Wisła

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Do celu udało się dotrzeć w pełnych 3 kawałkach, w całkiem niezłym czasie, nic nie odmrażając. Ciężko uwierzyć, że to zrobiliśmy 🙂

Relacja by Edzia

FOTO by Konrad


Uczestnicy: Edzia, Staszek, Konrad i chwilowo Sebastian K.
Rzeka: Wisła (odcinek Ujście Jeziorki – HOW)
Dystans: 16,3 km
Czas: 3h25min
Temperatura odczuwalna: -24,5 stC
Punkty AZ: 26,5

Sylwester na Wiśle

W ramach trwającej kolejnej edycji Akcji Zima, 31 grudnia wyruszyliśmy przywitać nadchodzący Rok Wisły.

Po godzinie dziewiątej wystartowaliśmy bezpośrednio spod naszej nowej bazy sprzętowej położonej na terenie Harcerskiego Ośrodka Wodnego na Cyplu Czerniakowskim. Sylwestrowy spływ był dla nas również okazją przetestowania nowych, klubowych kajaków morskich. Poranek przywitał nas jasnym słońcem i błękitnym niebem oraz rześką temperaturą powietrza (odczuwalne -7,8°C). Długie dzioby słonowodnych krążowników z trzaskiem przebiły cienką taflę lodu, która zdążyła pokryć Port Czerniakowski i po przejściu śluzy skierowały się w górę rzeki. Każdy wiosłował we własnym tempie, w zależności od chęci, umiejętności, przedsylwestrowego nastroju a także planów na wieczór. Wisła jak zwykle okazała się rzeką nie tylko malowniczą, ale również ciekawą, z licznymi cofkami oraz miejscami o przyspieszonym nurcie. Sprawne wiosłowanie pod prąd wymaga tam więc nie tylko dobrej kondycji, ale również doświadczenia oraz umiejętności czytania wody. O szczególnej dacie spływu przypominały nam natomiast dobrze słyszalne od strony lewego brzegu próby noworocznych koncertów plenerowych, których dźwięki odbijały się  od betonowych konstrukcji mijanych kolejno mostu Łazienkowskiego, Grubej Kaśki oraz mostu Siekierkowskiego. W drodze powrotnej dodatkową przeszkodą okazał się wiatr z kierunku północnego, który hamował kajaki i zmuszając do intensywniejszej pracy wiosłami. Około południa wszyscy uczestnicy zawinęli z powrotem do macierzystego portu. Większość z nas przepłynęła w sumie około 11,5 km. Wyjątkiem był Groszek, któremu szampański, sylwestrowy nastrój udzielił się tak mocno, że pokonał prawie dwukrotnie dłuższą trasę.

2016 AZ – 02 Wisła

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Nie pozostaje nam więc nic innego jak życzyć sobie i Wam podobnego zapału podczas trwającego sezonu zimowego oraz wytrwałości przy zbieraniu kolejnych punktów Akcji Zima w 2017 roku.

Karol Bronicki


Data: 31.12.2016
Rzeka: Wisła (z HOW do HOW)
Temperatura odczuwalna: -7,8 stC
Punkty Akcji Zima: 9,8
Uczestnicy: Karol BeEr, Szop, Staszek, Konrad

Świąteczny spływ Bagiety


Data: 26.12.2016

Rzeka: Świder

Temperatura odczuwalna: +0,2 stC

Punkty Akcji Zima: 2

Uczestnicy: Loczek, Szumek, Rafał, Guliwer, Pasza, Dzik, Konrad, Bagieta, Piotr O.


Wielkie dzięki dla wszystkich uczestników Świątecznego Spływu Bagiety, a także specjalne podziękowania dla Kropeczki, która była autorem pysznych babeczek z kremem (zajumanych ze świątecznego stołu).

Jak co roku woda w Świdrze dopisała – sprawdziłem zarówno jej temperaturę, wilgotność oraz gęstość podczas rutynowego wylewania z kokpitu po świątecznej kabince za bystrzem;)

2016 AZ – 01 Spływ Bagiety

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Życzę wszystkim wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku i już dziś zapraszam na kolejny nowatorski Świąteczny Spływ Świdrem w 2017 roku.

Bagiet

AZ 13 – Wilga

Data: 19 marca 2016
Trasa: Wilkowyja – Polewicz
Dystans: 10 km
Uczestnicy: Konrad, Daga, Piotrek, Magdalena, Daniel, Agata, Marcin, Karolina, Anna, Szymon, Ewa, Jacek, Zuzanna, Natalia, Ewa, Rafał, Piotr, Olga, Łukasz, Rysiek, Mirek, Ania, Piotr, Ula, Jan, Alicja, Mikołaj
Punkty Akcji Zima: 1

RELACJA

Żaba:
Mimo, że sezon na kajaki nie kończy się nigdy, to i tak tradycyjne „Rozpoczęcie Sezonu” jest świetną okazją na spływ i wieczorne ognisko. Poranek zaczynam od przełożenia kajaka Anioła, tzw. „Parówy”, na górę kanady. W poprzednim ustawieniu – kanada i obok kajak, ustawiony bokiem – pas lekko hałasował. Mówiąc lekko, mam na myśli wiertarkę udarową… przy uchu… w sobotni poranek… na kacu. Morał prosty – nie brać kanady na dach ;) Jedziemy na start i zrzucamy sprzęt. Rurka płynie z przodu, z nogami zawiniętymi razem z termoforem w worek wodoszczelny, żeby było cieplej. No, da się i tak, mam chyba szczęście że płazińce są zmiennocieplne :) .
Spływamy malowniczą, krętą rzeczką, pełną zwałek. Kanada płynie generalnie jak chce, my lekko korygujemy kurs, żeby uniknąć wjechania w brzeg. Kajaki kłapią kadłubami o wodę, przy próbie przeciągnięcia się przez drzewa, kanady łamią gałęzie i pnie solidnymi dziobami. Bobry i inne małe zwierzątka uciekają w popłochu. Próbujemy po drodze zrobić back deck rolla, nie udaje się na szczęście już pierwszy etap, czyli wywrotka. Poza tym, bez większych przygód, dosyć leniwie spływamy do stanicy harcerskiej, gdzie odbywa się część artystyczno-towarzyska „Rozpoczęcia Sezonu”. Oczywiście Daga, jako organizator, ląduje w rzece. W końcu mamy ogrzewanie i ciepłą wodę, więc będzie miała się gdzie umyć i wysuszyć.

A na deser:

2016 – Rozpoczęcie Sezonu (Wilga)

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

 

AZ 12 – Wilga (rekonesans)

Data: 12 marca 2016
Trasa: Wilkowyja – Polewicz
Dystans: 10 km
Uczestnicy: Daga, Natalia, Stachu i Konrad
Punkty Akcji Zima: 4

RELACJA

Daga:

Na zakończenie Akcji Zima wypadło wrócić do początków – w związku z planami rozpoczęcia sezonu i przyszłej Akcji Lato wpadła nam znów Wilga.
Plan rekonesansu przed spływem z okazji rozpoczęcia sezonu był wypracowany (przez Groszka) co do minuty niemalże, bo musieliśmy wpasować go w inne czekające nas tego dnia atrakcje. Także pobudka była wczesna, żeby pyknąć z rańca te 9-10 km Wilgi, po spływie ogarnąć nocleg i sprawy techniczne z „harcerzami” w stanicy Polewicz, pocisnąć na Targi Wiatr i Woda a z nich na integrę. Pogoda niezbyt zimowa – przynajmniej nie utrudniała realizacji planu.

W kameralnym składzie spłynęliśmy sobie wybrany odcinek, jak na rekonesans przystało sprawdzając gdzie fajniej się zwodować, czy nie jest za nudno – ani za trudno, biorąc pod uwagę że na docelowy spływ zapisały się jakieś kaleki o kulach. Przetrenowaliśmy kilka bardziej zabawnych zwałek, odkryliśmy ze są nawet mini bystrza i zauważyliśmy tylko jedno napęczniałe truchło uznaliśmy więc, że odcinek się nada. Nawet mieliśmy poprawkę na wszelkie przeciwności losu, bo Natalii spadał fartuch. Obyło się bez zbędnych ekscesów i w miarę planowo dobiliśmy do stanicy.
Tu już możemy przyznać, że była to pierwsza okazja do zapoznania się zarówno z naszymi gospodarzami jaki i docelowym miejscem na nocleg i imprezę, które w dodatku było jeszcze w rozsypce. Ale harcerze ugościli nas przy ognisku i zapewnili że wszystko będzie ogarnięte. Czas pokazał że „wszystko” nie obejmowało bezpieczników, ale pokazał również, że Wilga z większa ilością wody jest bardzo przyjemna do pływania. Pozostaje nadzieja, że na Akcje Lato też jej nie zabraknie!

2016 AZ – 12 Wilga

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 11 – Świder

Data: 11 marca 2016
Trasa: bystrze pod mostem kolejowym w Józefowie
Dystans: niezmierzony ;)
Uczestnicy: Konrad, Żaba
Punkty Akcji Zima: 1

RELACJA

Żaba:
„Powoli zamykamy Akcję Zima, ale czemu nie nabić jeszcze paru punktów? Nadchodzi wiosna, drzewa wypuszczają pierwsze pąki, ptaki wracają z ciepłych krajów, w rzekach pojawia się woda, a na przedmieściach Józefowa dwóch gości z czymś co przypomina plastikową wannę na dachu samochodu.
Jako cel popołudniowego spływu wybieramy bardzo dobrze znany, 100 metrowy odcinek Świdra pod mostem kolejowym w Józefowie. Wypad na Bystrze pod koniec zeszłego roku kosztował mnie trochę godności i dużo Stoperanu, dlatego tym razem dopisujemy do zasad panujących na spływie dwie nowe:
– pływać z zamkniętą paszczą
– nie kabinować się
Na szczęście myśli, że może być zimno, nieprzyjemnie i w ogóle źle, zostają zagłuszone przez szum wody. Punktualnie o 16 schodzimy na wodę i po kontrolnej rolce ruszamy na nurt, jak dzik w borówki!
Pole do zabawy jest niezłe, fale ogromne, cofki kręcą jak szalone, odwój za pierwszym progiem wywołuje zapocenie rąk. Nawet kołeczki na górze przylewa – tyyyle jest wody.
Wrażenia z pływania są nie do opisania, ale spokojnie można napisać jak nie było: woda wcale nie była zimna, nie było problemów z wejściem do cofki pod mostem, noszenie kajaków z dołu do góry nie było męczące, manewry tyłem nie kończyły się rolką.
Oślepieni ostatnimi promieniami, zachodzącego za gęstymi chmurami, słońca wrzucamy kajaki na dach, przebieramy się z pachnących Świdrem ciuchów i zbieramy w kierunku Warszawy.
Ja już nie mam szans liczyć się w punktacji Akcji Zima a Konrad ma dużą przewagę punktową, więc bonus za kabiny nie skusił nas do pływania wpław.”

foto: Konrad

2016 AZ – 11 Swider

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 10 – Mienia i Świder

Data: 5 marca 2016
Trasa: Wiązowna – Józefów
Dystans: 10 km
Uczestnicy: Karolina, Edzia, Ewa, Ola
Punkty Akcji Zima: 3,3

RELACJA

No i popłynęły! Kajakarki jak ta lala :)

Nadchodzący Dzień Kobiet postanowiłyśmy świętować w kobiecym gronie na Mieni i Świdrze. W grupie zameldowała się Ewa, Ola, Edzia i ja.

Wyprawę rozpoczęłyśmy od oczarowania strażnika miejskiego, który pozwolił nam zaparkować w miejscu niedozwolonym, żebyśmy mogły sprawnie, bez zbędnego noszenia zapakować kajaki.

Los już na początku wyprawy wystawił nasze nerwy na próbę. Pojawił się problem z gwintem do bagażnika dachowego Edzi. Taka mała rzecz, a jak może wkurzyć…Poradziłyśmy sobie ze sprawą sposobem – zapakowałyśmy wszystkie kajaki na samochód Karoliny. Paznokci nie połamałyśmy i fochów nie strzeliłyśmy, więc z uśmiechem na ustach mogłyśmy jechać dalej.

Pogoda nie rozpieszczała temperaturą, ale przy dziarskim wiosłowaniu uniknęłyśmy szczęku zębów. Udało się nie zamoczyć dzióbków, ale za to, jak to w kobiecym gronie bywa,nie obyło się bez plotek, plotuń, ploteczek.

Stan wody nas zaskoczył. Opona, wisząca nad wodą do której w grudniu trzeba było sięgać ręką, tym razem zanurzona była do połowy w wodzie. Przeszkody pokonywałyśmy z gracją i eleganckim, jak na damy przystało okrzykiem napi……j!!!

Wisienką na torcie były harce Edzi na bystrzu. Jakże ona to spływała – z gracją, spokojem i pewnością siebie ślizgała się po wzburzonej niczym gotująca zupa wodzie.

Przepłynęłyśmy ok. 10 km. I to w jakim stylu! I co najważniejsze spaliłyśmy niemało kalorii.

Z przymrużeniem lewego, umalowanego oka referowała Ola Śmietanko ;)

2016 AZ – 10 Swider

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 09 – Zimowa Wda, dzień 3

Data: 28.02.2016 r.
Trasa: Stara Rzeka – Tleń
Dystans: 8 km
Uczestnicy: Agata, Ewa, Rafał, Waldi, Pestka, Konrad, Karolinka, Staszek, (Ogór – służba kwatermistrzowska)
Punkty Akcji Zima: 2

RELACJA

Konrad:
„Niedziela. Dzwoni budzik. Otwieram jedno oko, komóra w dłoń i wizyta na Pogodynce :-) . Ciche zamamrotanie pod nosem: „Ku…a, …….. tylko 2 punkty …….., chu….o!!”
Szybka toaleta, śniadanie, toaleta i już elegancko drepczemy na autokar. A nie, wróć, ….. i już jadę odstawić furę na metę, coby usprawnić pakowanie.
Szybki powrót z buta i już cała ekipą jedziemy na niedzielny odcinek. Dziś całe 8 km, więc na luzaku :-)
Wodowanie i płyniemy. Piękna pogoda, słoneczko, lekki wiaterek, nie wiadomo czy w czapce czy bez, elegancko. Zleciało momentalnie. Meta. Szybkie pakowanie kajaków i jedziemy ogarniać się w ośrodku, bo zaraz obiad i uroczyste zakończenie spływu i koronacja. Po głowie przemykają myśli, że coś siądzie :-D
I SIADŁO ……. ;-)
I tak:
BRĄZOWY medal – T1K – Agata N.,
ZŁOTY medal – strzelanie – Konrad,
SREBRNY medal – strzelanie – Waldi (hehe ….gdyby nie kazał mi strzelać w trójkę, to byłoby słabo),
a punkty wszystkich dały nam IV miejsce w klasyfikacji drużynowej.
Na koniec, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, otrzymałem od organizatorów odznakę „Miłośnik Wdy z Laurem” :-)
To była bardzo udana impreza …… WARTO BYŁO ;-)

foto: Ania

2016 AZ – 09 Wda

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 08 – Zimowa Wda, dzień 2

Data: 27.02.2016 r.
Trasa: Błędno – Stara Rzeka
Dystans: 14 km
Uczestnicy: Agata, Ewa, Rafał, Waldi, Pestka, Konrad, Karolinka, Staszek, (Ogór, Szymon – służba kwatermistrzowska)
Punkty Akcji Zima: 6,1

RELACJA

Staszek:
„Trzeci dzień imprezy, a drugi dzień pływania zapowiadał się ekscytująco – to właśnie na sobotę organizatorzy przewidzieli całą masę atrakcji, które miały stać się naszym udziałem. Może właśnie dlatego ze snu nie wyrwało mnie uporczywe dzwonienie budzika, ani okładanie wiosłem przez Konrada domagającego się, abym przestał zakłócać mu sen swym chrapaniem:) O dziwo wstałem sam :) Szybka toaleta, śniadanko i już po chwili wszyscy, którzy mogli, w pełnym rynsztunku pędzili do autobusu żądni kolejnych miło spędzonych chwil na wodzie. Co prawda nasi rekonwalescenci nie mogli popłynąć z nami, ale zapewniam Was, że w historii tego wyjazdu zapisali się złotymi zgłoskami przez swą brawurowo przeprowadzoną misję. Gdybyście chcieli poznać jej szczegóły, odsyłam do zainteresowanych, być może przy którymś z wieczornych ognisk w zbliżającej się Akcji Lato, zdradzą wam szczegóły, jak niestrudzenie nadstawiali karku dla dobra nas wszystkich :)
Szybki przejazd na miejsce startu i po chwili każdy sadowi się w swym kajaku.
Dwie godziny wiosłowania i tuż za zburzonym mostem kolejowym mamy postój przed wyścigiem, który ma się za chwilę rozegrać. Ostatni instruktaż udzielony przez Rafała i Konrada i wszyscy ochoczo schodzimy na wodę. Na linii startu meldujemy się trójkami. Na pierwszy ogień idą Agata, Ewa oraz Waldi z Pestką w dwójce. Rozbrzmiewa start i po chwili znikają nam z oczu. Kolejne załogi i już wszystko jasne, że nikt nie ma zamiaru odpuszczać. Po chwili melduję się na starcie razem z Rafałem i Konradem. Na znak-sygnał startujemy i już wiem, że ciężko będzie dotrzymać im kroku, o ile wczorajszy odcinek to leniwe wiosłowanie o tyle dziś pojawiają się zwalone drzewa, a rzeka nieznacznie przyśpiesza. Na domiar złego po kilkudziesięciu metrach załoga startującej za mną dwójki dochodzi mnie przy forsowaniu drzewa, zaś najkrótszą drogę obiera przez rufę mojego kajaka, skutecznie mnie unieruchamiając. Puszczam ich przodem lecz po paru chwilach również oni znikają mi z oczu. Zostałem sam na placu boju, ale postanawiam walczyć do końca. Po kilku zakrętach ukazuje mi się zwalone drzewo i owa feralna osada, która się pod nim zablokowała (spełnia się sentencja, że „karma to suka”). Mijam jeszcze dwie jedynki, a po chwili w dwójce mija mnie Olek Doba z partnerem (przegrać z gościem, który przepłynął Atlantyk to nie wstyd myślę i wiosłuję dalej). Kilkadziesiąt pociągnięć wiosłem i za chwile upragniona meta. Na mecie niespodzianka, organizatorzy przygotowali dla nas ognisko, ale to jeszcze nie koniec atrakcji, gdyż po powrocie do ośrodka czeka nas konkurencja strzelecka.
Tak się niefortunnie złożyło, że w konkurencji strzeleckiej drużyna Habazii startowała już grubo po zmroku. Pierwszy raz w życiu widziałem zawody strzeleckie rozgrywane przy czołówkach. Nawet pomimo takich przeciwności losu humor nas nie opuszczał, no może na chwilę, gdy do karabinu doszedł Pan Janek, (przez chwilę mieliśmy obawy, że postanowił sobie zapewnić sukces poprzez eliminację przeciwników). Na wyniki poszczególnych konkurencji musieliśmy zaczekać do niedzieli, choć z zakulisowych rozmów wiedzieliśmy już, że jest nieźle. Tego dnia organizatorzy przygotowali dla nas jeszcze wieczorek taneczny z udziałem DJ-a, zaś ośrodek, który nas gościł, do późnych godzin nocnych tętnił życiem sprzyjając integracji i miłym międzyklubowym rozmowom.”

foto: Ania

2016 AZ – 08 Wda

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 07 – Zimowa Wda, dzień 1

Data: 26.02.2016 r.
Trasa: Szlaga – Błędno
Dystans: 17 km
Uczestnicy: Agata, Ewa, Rafał, Waldi, Pestka, Konrad, Karolinka, Staszek, (Ogór, Szymon – służba kwatermistrzowska)
Punkty Akcji Zima: 7,4

RELACJA

Ewa S:
„Piątek. Piękny lutowy poranek. Szron na drzewach i trawie. A Habazie, razem z innymi uczestnikami Jubileuszowego XX Ogólnopolskiego Zimowego Spływu Kajakowego „Wda 2016″ (było nas około 200 osób!) szykują się do wyruszenia na rzekę. Kawa, śniadanie, szelest suchych ubrań. O 10 oficjalne rozpoczęcie, przywitanie uczestników. Po krótkich przemowach idziemy do autokarów i jedziemy. Już nie możemy doczekać się zejścia na wodę. Start w miejscowości Szlaga. Szybkie poszukiwania kajaków, ostatnie siku i zjazd do wody. Można płynąć! Trochę tłumnie na początku, ale parę mocniejszych pociągnięć wiosłem pozwoliło nam wypłynąć na prowadzenie. Habazie otwierają spływ. W czasie płynięcia trochę wiało, trochę padało, trochę było chmur, trochę słońca. Piękne brzegi, wysokie skarpy – latem musi być tu przepięknie! Przepłynęliśmy 17 km, mówili że będzie 12. Ale to wcale nie przeszkadzało, chociaż już po 15-tym kilometrze zaczęliśmy wyglądać końca. Dopłynęliśmy! Pierwszy dzień spływu zakończony. Szybko tylko ułożyć kajaki, poczekać aż autokar się zapełni i można wracać do ośrodka, do naszych dwóch kalekich Habazi (Ogóra i Szymona), którzy w czasie naszego spływania zrobili sobie spacer do sklepu (1000 m w jedną stronę) w bagatela – 4 godziny :)

Ogór:
„Podczas gdy pełnosprawni uczestnicy spływu wesoło wiosłowali sobie w kajakach, kontuzjowani członkowie wyprawy równie wesoło postanowili poeksplorować miasteczko Tleń. Ogór i Szymon uzbrojeni w stabilizatory i kule ortopedyczne przemierzyli całą kilometrową miejscowość (w tę i z powrotem!) w czasie poniżej 4 godzin. Podczas wyprawy poznawali zwyczaje lokalnej ludności, pokonali pięć długości zebry dla pieszych, zrobili sobie selfie z pociągiem, odkryli most kolejowy oraz zakupili zapas piwa na wieczór. Zimowi zdobywcy Nanga Parbat mogliby pozazdrościć logistyki i wytrwałości.”

2016 AZ – 07 Wda

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 06 – Tor w Drzewicy

Data: 20 lutego 2016
Trasa: Drzewica – Tor kajakowy
Dystans: niezmierzony ;)
Uczestnicy: Ciastek, Orzech, Misiek, Szumek, Loczek i Konrad
Punkty Akcji Zima: 7

RELACJA

Sobotni poranek przywitał nas śniegiem, wiatrem i wszystkim, co mogło tylko zniechęcić do wyjścia spod kołdry. Planowana ekipa 10 osób zmalała nagle do 4, więc zrobił się wyjazd „na bogatości”, ale ostatecznie skończyło się na 6-ciu, a Loko w nagrodę po wszystkim bawił się w stolarza :-)
Dojechaliśmy dzielnie Samantą, za chwilkę, ku naszemu zdziwieniu, dołączył Szumek z Loczkiem i już po 12, po ciężkiej rozgrzewce, byliśmy na wodzie.
Pizgało strasznie, a zgrabiałe dłonie i zdrewniałe gnaty po zimie nie chciały współpracować :-)
Popływali.
Każdy na swój sposób. 1,5 godzinki zleciało szybko.
Zaliczone!!!
Po pływaniu tradycyjnie pizza i powrót do Wawki :-)
Wyjazd bardzo udany, a i pogoda, jak przystało na Akcję Zima, dopisała.

relacja: Konrad

AZ 05 – Liwiec

Data: 31 stycznia 2016
Trasa: od Wyszkowa (tego mniejszego) do zamku w Liwie
Dystans: 15 km
Uczestnicy: Edzia, Konrad, Ogór, Agnieszka, Radek, Madzia, Karolina, Renata, Marcin
Punkty Akcji Zima: 11,8

RELACJA

Oj nosiła nas, nosiło i zaniosło nad Liwiec :)
Trochę padało, śnieżyło i gradziło, więc pogoda dopisała i mogliśmy się w pełni cieszyć zimowym spływem tą piękną rzeczką. Wybraliśmy odcinek od Wyszkowa (tego mniejszego) do zamku w Liwie, z czego wyszło 15 km przyjemnego wiosłowania. Z atrakcji, które czekały na nas po drodze to zwiedzanie umocnień ziemnych we wsi o wiele mówiącej nazwie Grodzisko. Nie wiadomo od kiedy ludziska kajakują w tych okolicach, ale mieszkają już od I w p.n.e. Jak przystało więc na żądnych przygód kajakarzy, poszperaliśmy trochę po okolicy robiąc kilka cennych zdjęć pamiątkowych.
Kolejne odcinki rzeczki minęły na przyjemnym meandrowaniu to tu to tam i oglądaniu romantyczno-sennych krajobrazów.
Na koniec wylądowaliśmy pod samym zamkiem, który straszył nas swoją wieżą ;)
Jak to określiła Ogór: „Było suuper”!

relacja: Edzia
foto: Konrad

2016 AZ – 05 Liwiec

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar