AZ – 11 Guma Trip, czyli składakiem do domu

Data: 3 marca 2017,  g. 12:00

Rzeka, akwen: Narew (Serock)→ Zalew Zegrzyński→ Kanał Żerański

Dystans: 24 km

Uczestnicy: Guma

Temperatura odczuwalna: -2,4

Punkty Akcji Zima: 4,4

Relacja z AZ11

Nudno jest wracać z imprezy firmowej autobusem, zwłaszcza, że pogoda zapowiada się niezła, a do domu można dopłynąć kajakiem. Plan jest, aby przebić się aby przebić się przez Kanał Żerański do Wisły i dopłynąć do Przystani Młociny, gdzie mam już rzut beretem do domu.  Zatem w przeddzień spływu, do mojego 150l worka pakuję oprócz stroju smart casual – mój składany kajak. Koledzy z pracy zgadują co przywiozłem – niektórzy typują paralotnię, inni – ponton.

Po całonocnej imprezie większość osób wraca do domu, ale cześć zostaje i podczas spaceru nad Narwią ostrzegają mnie przed zalegającym lodem i dopytują o szczegóły pływania składakiem. A ja składam mój kajak dopiero trzeci raz i zamiast instrukcji po angielsku zabrałem wersję niemiecką… Udało się w końcu wszystko dopasować, może kiedyś zejdę ze składaniem poniżej 1h…

W końcu wypływam, Narew lekko pofalowana, płynę pod wiatr. Postanawiam przepromować się na lewy brzeg, obawiając się, że Zalew Zegrzyński może być zamarznięty i że mogę mieć trudność w przebiciu się do wejścia do Kanału. W razie problemów mam też plan alternatywny – przepłynąć Narwią do Nowego Dworu Mazowieckiego i wrócić do Warszawy Kolejami Mazowieckimi. Mijam stado kormoranów. Na szczęście lód stoi jedynie w zatoczce.

Wpływam na Kanał Żerański, woda jak lustro. Nie ma się do kogo odezwać, są jedynie wędkarze, których jednak nie zaczepiam. Każdy most znakowany jest przez klub piłkarski. Wiosłuję miarowo, żadnych przeszkód, niekiedy wyleci przestraszona kaczka. Wchodzę w trans, przestaję myśleć, zamieniam się w robota do wiosłowania. Obrazy przesuwają się jak bajka w rzutniku Ania. Mijają kolejne kilometry, pogoda coraz lepsza. Dopływam do Warszawy. Nie mogę się doczekać przepłynięcia pod jeszcze świeżą kładką na Kanale Żerańskim. A tu niespodziewanie – lód! Wydaje się cieniutki, taranuję go i rozbijam – przydałoby się dłuższe wiosło. Niestety, pokrywa robi się coraz grubsza, a praca idzie żmudnie. Robi się coraz później i zimniej, kalkuluję, sprawdzam na jakdojadę połączenie do domu. Okazuje się, że 30 m dzieli mnie od przystanku PKP Żerań. Podejmuję decyzję, że pora się wycofać – tuż przed śluzą dzielącą mnie od Wisły. Rozgrzewam się herbatką i solidną porcją chałwy, pakuję kajak do autobusu 705 i po przesiadce w 181 jestem w domu.

AZ11 2017 Guma Trip

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

relacja by Guma

foto Guma

Comments

comments