Kurs 2016 – Dunajec I

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Kurs 2016 – Bystrze

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

Kurs 2016 – Rawka II

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 13 – Wilga

Data: 19 marca 2016
Trasa: Wilkowyja – Polewicz
Dystans: 10 km
Uczestnicy: Konrad, Daga, Piotrek, Magdalena, Daniel, Agata, Marcin, Karolina, Anna, Szymon, Ewa, Jacek, Zuzanna, Natalia, Ewa, Rafał, Piotr, Olga, Łukasz, Rysiek, Mirek, Ania, Piotr, Ula, Jan, Alicja, Mikołaj
Punkty Akcji Zima: 1

RELACJA

Żaba:
Mimo, że sezon na kajaki nie kończy się nigdy, to i tak tradycyjne „Rozpoczęcie Sezonu” jest świetną okazją na spływ i wieczorne ognisko. Poranek zaczynam od przełożenia kajaka Anioła, tzw. „Parówy”, na górę kanady. W poprzednim ustawieniu – kanada i obok kajak, ustawiony bokiem – pas lekko hałasował. Mówiąc lekko, mam na myśli wiertarkę udarową… przy uchu… w sobotni poranek… na kacu. Morał prosty – nie brać kanady na dach ;) Jedziemy na start i zrzucamy sprzęt. Rurka płynie z przodu, z nogami zawiniętymi razem z termoforem w worek wodoszczelny, żeby było cieplej. No, da się i tak, mam chyba szczęście że płazińce są zmiennocieplne :) .
Spływamy malowniczą, krętą rzeczką, pełną zwałek. Kanada płynie generalnie jak chce, my lekko korygujemy kurs, żeby uniknąć wjechania w brzeg. Kajaki kłapią kadłubami o wodę, przy próbie przeciągnięcia się przez drzewa, kanady łamią gałęzie i pnie solidnymi dziobami. Bobry i inne małe zwierzątka uciekają w popłochu. Próbujemy po drodze zrobić back deck rolla, nie udaje się na szczęście już pierwszy etap, czyli wywrotka. Poza tym, bez większych przygód, dosyć leniwie spływamy do stanicy harcerskiej, gdzie odbywa się część artystyczno-towarzyska „Rozpoczęcia Sezonu”. Oczywiście Daga, jako organizator, ląduje w rzece. W końcu mamy ogrzewanie i ciepłą wodę, więc będzie miała się gdzie umyć i wysuszyć.

A na deser:

2016 – Rozpoczęcie Sezonu (Wilga)

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

 

AZ 12 – Wilga (rekonesans)

Data: 12 marca 2016
Trasa: Wilkowyja – Polewicz
Dystans: 10 km
Uczestnicy: Daga, Natalia, Stachu i Konrad
Punkty Akcji Zima: 4

RELACJA

Daga:

Na zakończenie Akcji Zima wypadło wrócić do początków – w związku z planami rozpoczęcia sezonu i przyszłej Akcji Lato wpadła nam znów Wilga.
Plan rekonesansu przed spływem z okazji rozpoczęcia sezonu był wypracowany (przez Groszka) co do minuty niemalże, bo musieliśmy wpasować go w inne czekające nas tego dnia atrakcje. Także pobudka była wczesna, żeby pyknąć z rańca te 9-10 km Wilgi, po spływie ogarnąć nocleg i sprawy techniczne z „harcerzami” w stanicy Polewicz, pocisnąć na Targi Wiatr i Woda a z nich na integrę. Pogoda niezbyt zimowa – przynajmniej nie utrudniała realizacji planu.

W kameralnym składzie spłynęliśmy sobie wybrany odcinek, jak na rekonesans przystało sprawdzając gdzie fajniej się zwodować, czy nie jest za nudno – ani za trudno, biorąc pod uwagę że na docelowy spływ zapisały się jakieś kaleki o kulach. Przetrenowaliśmy kilka bardziej zabawnych zwałek, odkryliśmy ze są nawet mini bystrza i zauważyliśmy tylko jedno napęczniałe truchło uznaliśmy więc, że odcinek się nada. Nawet mieliśmy poprawkę na wszelkie przeciwności losu, bo Natalii spadał fartuch. Obyło się bez zbędnych ekscesów i w miarę planowo dobiliśmy do stanicy.
Tu już możemy przyznać, że była to pierwsza okazja do zapoznania się zarówno z naszymi gospodarzami jaki i docelowym miejscem na nocleg i imprezę, które w dodatku było jeszcze w rozsypce. Ale harcerze ugościli nas przy ognisku i zapewnili że wszystko będzie ogarnięte. Czas pokazał że „wszystko” nie obejmowało bezpieczników, ale pokazał również, że Wilga z większa ilością wody jest bardzo przyjemna do pływania. Pozostaje nadzieja, że na Akcje Lato też jej nie zabraknie!

2016 AZ – 12 Wilga

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 11 – Świder

Data: 11 marca 2016
Trasa: bystrze pod mostem kolejowym w Józefowie
Dystans: niezmierzony ;)
Uczestnicy: Konrad, Żaba
Punkty Akcji Zima: 1

RELACJA

Żaba:
„Powoli zamykamy Akcję Zima, ale czemu nie nabić jeszcze paru punktów? Nadchodzi wiosna, drzewa wypuszczają pierwsze pąki, ptaki wracają z ciepłych krajów, w rzekach pojawia się woda, a na przedmieściach Józefowa dwóch gości z czymś co przypomina plastikową wannę na dachu samochodu.
Jako cel popołudniowego spływu wybieramy bardzo dobrze znany, 100 metrowy odcinek Świdra pod mostem kolejowym w Józefowie. Wypad na Bystrze pod koniec zeszłego roku kosztował mnie trochę godności i dużo Stoperanu, dlatego tym razem dopisujemy do zasad panujących na spływie dwie nowe:
– pływać z zamkniętą paszczą
– nie kabinować się
Na szczęście myśli, że może być zimno, nieprzyjemnie i w ogóle źle, zostają zagłuszone przez szum wody. Punktualnie o 16 schodzimy na wodę i po kontrolnej rolce ruszamy na nurt, jak dzik w borówki!
Pole do zabawy jest niezłe, fale ogromne, cofki kręcą jak szalone, odwój za pierwszym progiem wywołuje zapocenie rąk. Nawet kołeczki na górze przylewa – tyyyle jest wody.
Wrażenia z pływania są nie do opisania, ale spokojnie można napisać jak nie było: woda wcale nie była zimna, nie było problemów z wejściem do cofki pod mostem, noszenie kajaków z dołu do góry nie było męczące, manewry tyłem nie kończyły się rolką.
Oślepieni ostatnimi promieniami, zachodzącego za gęstymi chmurami, słońca wrzucamy kajaki na dach, przebieramy się z pachnących Świdrem ciuchów i zbieramy w kierunku Warszawy.
Ja już nie mam szans liczyć się w punktacji Akcji Zima a Konrad ma dużą przewagę punktową, więc bonus za kabiny nie skusił nas do pływania wpław.”

foto: Konrad

2016 AZ – 11 Swider

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 10 – Mienia i Świder

Data: 5 marca 2016
Trasa: Wiązowna – Józefów
Dystans: 10 km
Uczestnicy: Karolina, Edzia, Ewa, Ola
Punkty Akcji Zima: 3,3

RELACJA

No i popłynęły! Kajakarki jak ta lala :)

Nadchodzący Dzień Kobiet postanowiłyśmy świętować w kobiecym gronie na Mieni i Świdrze. W grupie zameldowała się Ewa, Ola, Edzia i ja.

Wyprawę rozpoczęłyśmy od oczarowania strażnika miejskiego, który pozwolił nam zaparkować w miejscu niedozwolonym, żebyśmy mogły sprawnie, bez zbędnego noszenia zapakować kajaki.

Los już na początku wyprawy wystawił nasze nerwy na próbę. Pojawił się problem z gwintem do bagażnika dachowego Edzi. Taka mała rzecz, a jak może wkurzyć…Poradziłyśmy sobie ze sprawą sposobem – zapakowałyśmy wszystkie kajaki na samochód Karoliny. Paznokci nie połamałyśmy i fochów nie strzeliłyśmy, więc z uśmiechem na ustach mogłyśmy jechać dalej.

Pogoda nie rozpieszczała temperaturą, ale przy dziarskim wiosłowaniu uniknęłyśmy szczęku zębów. Udało się nie zamoczyć dzióbków, ale za to, jak to w kobiecym gronie bywa,nie obyło się bez plotek, plotuń, ploteczek.

Stan wody nas zaskoczył. Opona, wisząca nad wodą do której w grudniu trzeba było sięgać ręką, tym razem zanurzona była do połowy w wodzie. Przeszkody pokonywałyśmy z gracją i eleganckim, jak na damy przystało okrzykiem napi……j!!!

Wisienką na torcie były harce Edzi na bystrzu. Jakże ona to spływała – z gracją, spokojem i pewnością siebie ślizgała się po wzburzonej niczym gotująca zupa wodzie.

Przepłynęłyśmy ok. 10 km. I to w jakim stylu! I co najważniejsze spaliłyśmy niemało kalorii.

Z przymrużeniem lewego, umalowanego oka referowała Ola Śmietanko ;)

2016 AZ – 10 Swider

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 09 – Zimowa Wda, dzień 3

Data: 28.02.2016 r.
Trasa: Stara Rzeka – Tleń
Dystans: 8 km
Uczestnicy: Agata, Ewa, Rafał, Waldi, Pestka, Konrad, Karolinka, Staszek, (Ogór – służba kwatermistrzowska)
Punkty Akcji Zima: 2

RELACJA

Konrad:
„Niedziela. Dzwoni budzik. Otwieram jedno oko, komóra w dłoń i wizyta na Pogodynce :-) . Ciche zamamrotanie pod nosem: „Ku…a, …….. tylko 2 punkty …….., chu….o!!”
Szybka toaleta, śniadanie, toaleta i już elegancko drepczemy na autokar. A nie, wróć, ….. i już jadę odstawić furę na metę, coby usprawnić pakowanie.
Szybki powrót z buta i już cała ekipą jedziemy na niedzielny odcinek. Dziś całe 8 km, więc na luzaku :-)
Wodowanie i płyniemy. Piękna pogoda, słoneczko, lekki wiaterek, nie wiadomo czy w czapce czy bez, elegancko. Zleciało momentalnie. Meta. Szybkie pakowanie kajaków i jedziemy ogarniać się w ośrodku, bo zaraz obiad i uroczyste zakończenie spływu i koronacja. Po głowie przemykają myśli, że coś siądzie :-D
I SIADŁO ……. ;-)
I tak:
BRĄZOWY medal – T1K – Agata N.,
ZŁOTY medal – strzelanie – Konrad,
SREBRNY medal – strzelanie – Waldi (hehe ….gdyby nie kazał mi strzelać w trójkę, to byłoby słabo),
a punkty wszystkich dały nam IV miejsce w klasyfikacji drużynowej.
Na koniec, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, otrzymałem od organizatorów odznakę „Miłośnik Wdy z Laurem” :-)
To była bardzo udana impreza …… WARTO BYŁO ;-)

foto: Ania

2016 AZ – 09 Wda

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 08 – Zimowa Wda, dzień 2

Data: 27.02.2016 r.
Trasa: Błędno – Stara Rzeka
Dystans: 14 km
Uczestnicy: Agata, Ewa, Rafał, Waldi, Pestka, Konrad, Karolinka, Staszek, (Ogór, Szymon – służba kwatermistrzowska)
Punkty Akcji Zima: 6,1

RELACJA

Staszek:
„Trzeci dzień imprezy, a drugi dzień pływania zapowiadał się ekscytująco – to właśnie na sobotę organizatorzy przewidzieli całą masę atrakcji, które miały stać się naszym udziałem. Może właśnie dlatego ze snu nie wyrwało mnie uporczywe dzwonienie budzika, ani okładanie wiosłem przez Konrada domagającego się, abym przestał zakłócać mu sen swym chrapaniem:) O dziwo wstałem sam :) Szybka toaleta, śniadanko i już po chwili wszyscy, którzy mogli, w pełnym rynsztunku pędzili do autobusu żądni kolejnych miło spędzonych chwil na wodzie. Co prawda nasi rekonwalescenci nie mogli popłynąć z nami, ale zapewniam Was, że w historii tego wyjazdu zapisali się złotymi zgłoskami przez swą brawurowo przeprowadzoną misję. Gdybyście chcieli poznać jej szczegóły, odsyłam do zainteresowanych, być może przy którymś z wieczornych ognisk w zbliżającej się Akcji Lato, zdradzą wam szczegóły, jak niestrudzenie nadstawiali karku dla dobra nas wszystkich :)
Szybki przejazd na miejsce startu i po chwili każdy sadowi się w swym kajaku.
Dwie godziny wiosłowania i tuż za zburzonym mostem kolejowym mamy postój przed wyścigiem, który ma się za chwilę rozegrać. Ostatni instruktaż udzielony przez Rafała i Konrada i wszyscy ochoczo schodzimy na wodę. Na linii startu meldujemy się trójkami. Na pierwszy ogień idą Agata, Ewa oraz Waldi z Pestką w dwójce. Rozbrzmiewa start i po chwili znikają nam z oczu. Kolejne załogi i już wszystko jasne, że nikt nie ma zamiaru odpuszczać. Po chwili melduję się na starcie razem z Rafałem i Konradem. Na znak-sygnał startujemy i już wiem, że ciężko będzie dotrzymać im kroku, o ile wczorajszy odcinek to leniwe wiosłowanie o tyle dziś pojawiają się zwalone drzewa, a rzeka nieznacznie przyśpiesza. Na domiar złego po kilkudziesięciu metrach załoga startującej za mną dwójki dochodzi mnie przy forsowaniu drzewa, zaś najkrótszą drogę obiera przez rufę mojego kajaka, skutecznie mnie unieruchamiając. Puszczam ich przodem lecz po paru chwilach również oni znikają mi z oczu. Zostałem sam na placu boju, ale postanawiam walczyć do końca. Po kilku zakrętach ukazuje mi się zwalone drzewo i owa feralna osada, która się pod nim zablokowała (spełnia się sentencja, że „karma to suka”). Mijam jeszcze dwie jedynki, a po chwili w dwójce mija mnie Olek Doba z partnerem (przegrać z gościem, który przepłynął Atlantyk to nie wstyd myślę i wiosłuję dalej). Kilkadziesiąt pociągnięć wiosłem i za chwile upragniona meta. Na mecie niespodzianka, organizatorzy przygotowali dla nas ognisko, ale to jeszcze nie koniec atrakcji, gdyż po powrocie do ośrodka czeka nas konkurencja strzelecka.
Tak się niefortunnie złożyło, że w konkurencji strzeleckiej drużyna Habazii startowała już grubo po zmroku. Pierwszy raz w życiu widziałem zawody strzeleckie rozgrywane przy czołówkach. Nawet pomimo takich przeciwności losu humor nas nie opuszczał, no może na chwilę, gdy do karabinu doszedł Pan Janek, (przez chwilę mieliśmy obawy, że postanowił sobie zapewnić sukces poprzez eliminację przeciwników). Na wyniki poszczególnych konkurencji musieliśmy zaczekać do niedzieli, choć z zakulisowych rozmów wiedzieliśmy już, że jest nieźle. Tego dnia organizatorzy przygotowali dla nas jeszcze wieczorek taneczny z udziałem DJ-a, zaś ośrodek, który nas gościł, do późnych godzin nocnych tętnił życiem sprzyjając integracji i miłym międzyklubowym rozmowom.”

foto: Ania

2016 AZ – 08 Wda

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar

AZ 07 – Zimowa Wda, dzień 1

Data: 26.02.2016 r.
Trasa: Szlaga – Błędno
Dystans: 17 km
Uczestnicy: Agata, Ewa, Rafał, Waldi, Pestka, Konrad, Karolinka, Staszek, (Ogór, Szymon – służba kwatermistrzowska)
Punkty Akcji Zima: 7,4

RELACJA

Ewa S:
„Piątek. Piękny lutowy poranek. Szron na drzewach i trawie. A Habazie, razem z innymi uczestnikami Jubileuszowego XX Ogólnopolskiego Zimowego Spływu Kajakowego „Wda 2016″ (było nas około 200 osób!) szykują się do wyruszenia na rzekę. Kawa, śniadanie, szelest suchych ubrań. O 10 oficjalne rozpoczęcie, przywitanie uczestników. Po krótkich przemowach idziemy do autokarów i jedziemy. Już nie możemy doczekać się zejścia na wodę. Start w miejscowości Szlaga. Szybkie poszukiwania kajaków, ostatnie siku i zjazd do wody. Można płynąć! Trochę tłumnie na początku, ale parę mocniejszych pociągnięć wiosłem pozwoliło nam wypłynąć na prowadzenie. Habazie otwierają spływ. W czasie płynięcia trochę wiało, trochę padało, trochę było chmur, trochę słońca. Piękne brzegi, wysokie skarpy – latem musi być tu przepięknie! Przepłynęliśmy 17 km, mówili że będzie 12. Ale to wcale nie przeszkadzało, chociaż już po 15-tym kilometrze zaczęliśmy wyglądać końca. Dopłynęliśmy! Pierwszy dzień spływu zakończony. Szybko tylko ułożyć kajaki, poczekać aż autokar się zapełni i można wracać do ośrodka, do naszych dwóch kalekich Habazi (Ogóra i Szymona), którzy w czasie naszego spływania zrobili sobie spacer do sklepu (1000 m w jedną stronę) w bagatela – 4 godziny :)

Ogór:
„Podczas gdy pełnosprawni uczestnicy spływu wesoło wiosłowali sobie w kajakach, kontuzjowani członkowie wyprawy równie wesoło postanowili poeksplorować miasteczko Tleń. Ogór i Szymon uzbrojeni w stabilizatory i kule ortopedyczne przemierzyli całą kilometrową miejscowość (w tę i z powrotem!) w czasie poniżej 4 godzin. Podczas wyprawy poznawali zwyczaje lokalnej ludności, pokonali pięć długości zebry dla pieszych, zrobili sobie selfie z pociągiem, odkryli most kolejowy oraz zakupili zapas piwa na wieczór. Zimowi zdobywcy Nanga Parbat mogliby pozazdrościć logistyki i wytrwałości.”

2016 AZ – 07 Wda

Flickr Album Gallery Powered By: Weblizar