[AZ] Pętla Stegny czyli HabaŁyżwy 30.11.19

Data: 30 listopada 2019
Rzeka: zamarznięty Tor Łyżwiarski Stegny
Dystans: 16,69 km
Czas trwania ślizgawki: 2 h
Uczestnicy: Albercik, Kasia Kr, Ania P., M’Ania
Temperatura odczuwalna: -5,2

Od paru dni (w zasadzie to tygodni) z niecierpliwością i lekkim podekscytowaniem czekaliśmy na pierwszą w tym sezonie ślizgawkę na naszym ulubionym lodowisku. W piękny sobotni wieczór, czworo śmiałków postanowiło zatańczyć na lodzie, mimo że temperatura spadła nieco poniżej 0.

Pierwsze kilometry okazały się dosyć kluczowe dla bardziej odważnych sekwencji. Jednym z podstawowych elementów naszej jazdy figurowej na lodzie była jazda do przodu przodem i do przodu tyłem. Bardziej zaawansowane były już tylko piruety z elementami zmiany kierunku jazdy co 30 minut oraz nieśmiałe, lecz powtarzające się loop’y (1) płaskie po tafli lodu. To bardzo trudny i złożony element figury, wykonywany przez jednego jakże doświadczonego kajakarza freestyle’owego… W zasadzie wciąż fascynuje mnie ten piruet na plecach dookoła własnej osi podczas spektakularnej wywrotki.  Pozostaje pytanie „JAK ON TO ZROBIŁ?” 🙂

Szczęśliwa liczba tego wieczoru to JEDENAŚCIE !!! 😉 – oznaczająca upadek męskiego gatunku 🙂

Czas upłynął szybko i bardzo miło. Ostatnie okrążenia robiliśmy troszkę z wysiłkiem, ale na lodzie zostaliśmy do ostatniej sekundy. Na zakończenie i z wypiekami na twarzy opychaliśmy się czekoladowymi muffinami, tym samym finiszując udany wieczór.

Do zobaczenia już niebawem na kolejnej ślizgawce z sekcją HabaŁyżwy.

Autor: M’Ania

(1) loop czyli kajakowa figura freestyle’owa m.in. wykonywana na wodzie płaskiej (np. na basenie).  Jest to salto w przód – dwie następujące po sobie świeczki wykonane pod kątem powyżej 70 stopni.  Pierwsza na dziobie, druga na rufie. Zakończenie figury pod kątem poziomym max. 20 stopni w stosunku do kierunku rozpoczęcia figury. A teraz wyobraźcie sobie, że woda była zamarznięta 🙂

fot. Al & M’Ania

 

AZ-04 Wisła

Data: 30.11.2018 (piątek)
Rzeka: Wisła
Dystans: ok. 4,5km
Uczestnicy: Grześ
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -14,9

 

Piątek, piąteczek, piątunio 🙂

Ostatni dzień miesiąca trzeba jakoś uczcić, czemu nie na wodzie.

Wczesna pobudka, kajak, auto, dzida.

Spójnia o szóstej 30 rano, wschód słońca i mroźny wiatr to zapowiedź udanego poranka 🙂

Niestety nikt nie zdecydował się mi towarzyszyć, mimo to zdecydowałem się popłynąć.

Pierwsze kilka zawiosłowań i cały kokpit i pióra wiosła pokryły się lodem.

Stan wody okazał się bardzo niski co nie ułatwiało wspinaczki w górę rzeki,

tworzący spore placki śryż również utrudniał płynięcie.

Pyranha Fusion w rozmiarze S (jedyna łódka Dorotki do której mieszczę siebie i swój beerceps) całkiem nieźle radziła sobie z moją wagą i przeszkodami na wodzie.

Dopłynięcie do mostu Śląsko-Dąbrowskiego zajęło mi nieco ponad godzinę.

Myślę że jak na krótką łódkę to niezły wynik, zwłaszcza że tempo miałem spacerowe, widoczki i kilka fotek również mnie spowalniały…

Chwilę powyżej mostu zawróciłem i spłynąłem do miejsca startu, po drodze mijając barkę ze sprzętem budowlanym.

20 minut i upragniona meta.

Ziiimno mi na myśl o tym w prawdzie krótkim lecz wietrznym i mroźnym spływie.

Jak zwykle najgorszy moment to pakowanie sprzętu i przebieranie.

To właśnie wtedy dłonie są jakby z drewna.

 

Autor: Grzesio
Galeria: Grzesio