Akcja Zima

Zimowe kajakarstwo

„Akcja Zima” to klubowe przedłużenie sezonu kajakarskiego. Członkowie WAKK „Habazie” nie odkładają wioseł z końcem lata. Co roku rywalizują o tytuł najgorętszego kajakarza/kajakarki w  konkursie „Akcja Zima”.

W okresie 07 listopada 2017 – 23 marca 2018 spływy spełniające warunki konkursowe są punktowane tworząc ranking najwytrwalszych klubowiczów.

Zachęcamy do śledzenia relacji z zimowych spływów i kibicowania nam przez całą zimę!

Spływy Akcji Zima 2017/2018:

AZ-32 Triathlon Nowoczesny z AVALON EXTREME Rowing Hard

Data: 04.02.2018 (Niedziela)
Rzeka: Wisła (HOW – AvalonExtreme RowingHARD – HOW)
Dystans: ok. 8 km
Uczestnicy: Grzesio (Wisła), Konrad (całość)
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -7,8

Kiedy Daga zaprosiła nas w imieniu Fundacji AvaloneExtreme do udziału w imprezie integracyjnej „AvalonExtreme RowingHard”, pomyślałem, że skoro impreza wioślarska na sucho, to czemu nie dotrzeć tam na mokro 🙂
Szybkie planowanie i myyyyyyyk:
– 4 km Wisłą pod prąd z Portu Czerniakowskiego do środkowej „Kaśki”
– 1 km marszobiegiem z kajakiem na plecach do CrossFit GCW
– kilka kilometrów wiosłowania na ergometrach wioślarskich
– 1 km marszobiegiem nad Wisłe z kajakiem na plecach
– 4 km Wisłą z prądem do Portu Czerniakowskiego.
Niestety nie znalazłem chętnych na całą „imprezę”, ale na odcinku wiślanym pod prąd towarzyszył mi Grzesio, a na zawody RowingHard dotarła spora reprezentacja Habazi.
Z Grzesiem spotkaliśmy się w HOW o 7:00 i już chwilkę później płynęliśmy pod górę. Może nie było słonecznie, ale pogoda nastrajała do wiosłowania ;-P
Przy środkowej „Kaśce” rozstaliśmy się, Grzesiek wrócił Wisłą do HOWu, a ja pocisnąłem z buta na zawody.
A na zawodach było tak:

Po udanym suchym wiosłowaniu i ogłoszeniu wyników, oraz pamiątkowym zdjęciu udałem się w drogę powrotną, tą samą drogą, do HOWu.
To był bardzo udany, aktywny dzień 😀

Autor: Konrad
Foto: Konrad
Film: z YouTube’owego konta AvaloneExtreme.

AZ-33 Ukochana Mroźna Wisełka

Data: 17.03.2018 (Sobota)
Rzeka: Wisła (Gassy – HOW)
Dystans: ok. 22,5 km
Uczestnicy: Dorota, Grzesio, Rurka, Żaba, Rafał, Konrad
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -17,1

Pewnego mroźnego poranka spotkaliśmy się nad Wisłą w Gassach, żeby wykorzystać tak znakomita pogodę do podbicia swoich punktów w tegorocznej Akcji Zima.
Tak więc, spotkaliśmy sie nad brzegiem Wisły. Jedna ekipa na lewym, druga na prawym brzegu.
No tak wyszło i już. Możemy to zwalić na nawigację.
A zimno było obrzydliwie. Sytuacje ratowało jedynie piękne słoneczko i Ona, moja ulubiona Wisła :-), nie wspominając o współtowarzyszach przygody.
Logistyka siadła bardzo, bo nie musieliśmy sie rozwozić. Może to i dobrze, bo dzieliły nas 32 km drogą i tylko 500 metrów wodą.
Wsiedliśmy i popłynęliśmy.
Płynęliśmy, wiosłowaliśmy, trochę rozmawialiśmy wiosłując.
Rurka obiecywała nam, że koniecznie chce popłynąć „jeszcze z pięć razy”. I żebyśmy ją następnym razem też zabrali.
Po drodze obejrzeliśmy nowo powstającą przeprawę przez Wisłę oraz spotkaliśmy naszego niezmordowanego maratończyka Mateusza na treningu.
To był bardzo miło spędzony dzień.
Polecam wszystkim pływanie Wisłą. Wspaniała przyroda, przygoda i piękne widoki.

Autor: Konrad
Foto: Konrad

AZ-23 Drzewiczka

Data: 03.02.2018 (Sobota)
Rzeka: Drzewiczka (Drzewica – Janówek/Jelonek)
Dystans: ok. 15,5 km
Uczestnicy: Dorota, Grzesio, Edzia, Guli, Szuwar, Excel, Konrad i nieznośny sokół Grzesia.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -0,8

Kolejny mroźny poranek, szron na furze, 07:15 na tarczy, pora ruszać. Plany są ambitne, bo może uda się popłynąć Brzuśnię, a jak nie to Drzewiczka też dobra 🙂
Z HOWu zabieram Dorotkę, Grzesia i Excela i ciśniemy do Drzewicy, a konkretnie do Brzuśni, żeby spotkać się z druga ekipą w składzie Edzia, Guli i Szuwar, ocenić poziom wody i zdecydować co płyniemy.
Niestety, wody po kostki w Brzuśni, więc przemieszczamy sie do Drzewicy, na polane przy zbiegu koryt elektrowni i torów, przebieramy się i rozwozimy samochody.
NIE!!!
To byłoby zbyt proste 😀
Więc, przebieramy się, a Grzesio wypuszcza swojego „sokoła” na zwiady. Niestety zapomina zdjąć mu czapki-pilotki i ptaszysko odlatuje nagle w niewiadomym kierunku niesione swoim napędem warp’owym. Tracimy je z oczu, uszu. No nie ma 🙁
Spadło, poleciało, utonęło? No nie ma. Grzesio skwaszony chodzi, szuka, woła, nęci kiełbasą. Nic, nie ma. Cisza. Reszta ekipy przebiera sie sprawnie na pływanie, szykuje do rozwózki.
Po dobrych kilkunastu minutach Dorotka wysłuchuje dezertera nad nami na jakiejś nieludzkiej wysokości. Nawet go nie widać, tylko delikatnie słychać. Grzesio już spokojniejszy, wyciąga specjalną kiełbaskę i powoli zachęca ptasiora do powrotu. Udało się 🙂
Rozwozimy się, schodzimy na wodę i już po kilku zawiosłowaniach, kilku sztucznych progach (które oczywiście obnieśliśmy), krótkim popasie, jednym drzewie, milionie selfiaczy jesteśmy na mecie. Wszyscy szczęśliwi, pogoda dopisała, chociaż co to za odczuwalna ledwo poniżej zera. Odzwyczailiśmy się od takich upałów w tej AZ.
Szybkie pakowanko i do domu.
To był bardzo udany spływ z przygodami. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Pozdrawiamy Pana Przemysława, który był naszym lokalnym zdalnym peglem.

Autor: Konrad
Foto: Konrad

AZ-26 Zimowa Wda 2018 – dzień 3

Data: 04.03.2018 (Niedziela)
Rzeka: Wda (Gródek Jaz – Bedlenki)
Dystans: ok. 7,4 km
Uczestnicy: Dorota, Grzesio, Tomek N., Kasia Kr, Agata N., Magda, Monia, Darecki, Karolinka, Pestka, Konrad
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -3,9

To był już ostatni dzień naszej przygody na Wdzie. Na lekkim kacu pokonaliśmy ostatni, najkrótszy odcinek spływu. Tego dnia Wda wyglądała wyjątkowo pięknie, słońce oświetlało lekko oprószone śniegiem brzegi rzeki i pokryte warstwą lodu fartuchy. Gdzieniegdzie kra zachłannie zmniejszała koryto rzeki zmuszając nas do manewrowania w poszukiwaniu odpowiedniej drogi płynięcia.
Po pływaniu odbyła się ceremonia kończąca spływ. I w tym roku zdeklasowaliśmy konkurencję zarówno w kategoriach indywidualnych, jak i grupowej. Pestka, Magda i Monika obstawiły podium w strzelaniu z łuku kobiet, natomiast w kategorii męskiej Darecki, Konrad i Szymon nie pozostawi na pudle miejsca rywalom. Bardzo spodobały nam się również szachy wikingów, wystawiliśmy do konkurencji aż sześć drużyn i po długiej walce wywalczyliśmy złoto. Suma tych małych zwycięstw złożyła się na wygraną w kategorii drużyn.
Jak zwykle bardzo nam się podobało i już wiemy, że wrócimy na Zimową Wdę za rok.

Autor: Ogórek (ekstremistycznie)
Foto: Konrad

AZ-30 Jeziorka

Data: 4.02.2018 (niedziela)
Rzeka: Jeziorka (Górki Szymona – Most ul. Dworska Chyliczki)
Dystans: ok. 9,21 km
Uczestnicy:  Ola G., Maciek, Grześ
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -6,6

 

Jeziorka ech Jeziorka 🙂

Rzeka która w tym roku była chyba najczęstszą pozycją w AZ.

To kolejny spływ tym razem w towarzystwie Olgi i Macieja którzy jeszcze nie mieli okazji jej płynąć.

Zaczęliśmy na Górkach Szymona miejsce dobrze znane i przy okazji z dobrym dojazdem.

Zostawiliśmy sprzęt i Olgę, przebraliśmy się i pojechaliśmy na metę zostawić auto.

Wróciliśmy na start taksówką bo tym razem mieliśmy tylko jeden samochód.

Po chwili przygotowań ruszyliśmy w rejs.

Wysoki stan wody od razu dał się zauważyć a z odwoju, który znajduje się chwilę powyżej miejsca naszego wodowania.

Wypływająca z niego piana wiła się razem z rzeką jeszcze przez długi czas naszego spływu.

Odcinek 9,2km z dwoma przenoskami spłynęliśmy w niespełna dwie godziny.

Mimo słabej pogody dopisywały nam dobre nastroje.

Po dotarciu do celu i przebierankach oraz spakowaniu sprzętu, pozostał nam już tylko powrót do domu i wspólne dzielenie się uwagami na temat spływu.

 

Autor : Grzesio

Galeria : Grzesio

AZ-31 Bystrze

Data: 18.03.2018 (niedziela)
Rzeka: Świder (Most Kolejowy)
Dystans: ok. 1,48 km
Uczestnicy: Grzesio, Tomek O.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -17,1

Przyjechaliśmy z Tomkiem, Dorotą oraz Mateuszem aby trochę posprzątać w jednej z bystrzowych cofek.

Dzień był bardzo słoneczny i mroźny.

Po ciężkiej pracy trzeba było sprawdzić czy udało się osiągnąć założony cel.

Poniżej kilka fotek z tego dnia na wodzie na którą zeszliśmy we dwóch z Tomaszem.

 

 

Autor: Grzesio

Galeria:  Grzesio

AZ-29 Wisła

Data: 18.02.2018 (niedziela)
Rzeka: Wisła (HOW- Most Siekierkowski- HOW)
Dystans: ok. 10,8 km
Uczestnicy: Grzesio, Wtopa, Kasia K.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -4,2

 

Co tu dużo pisać.

Piękny słoneczny dzień, niedzielny poranek ja i dwie super laski nie bojące się zimna i mokrej wody.

Zabraliśmy łódki i zwodowaliśmy się w porcie Czerniakowskim.

Dziewczyny śmigały jak nakręcone, starałem się dotrzymać im tempa 🙂

Trasa dobrze nam wszystkim znana nie za długa taka w sam raz.

Niestety w drodze powrotnej wiał silny wiatr (nie polecam pływania w takich warunkach bez rękawic/łapawic),

utrudniający płynięcie i mocno wychładzający ciało.

Mimo trudności bez szwanku dotarliśmy do celu z uśmiechami na twarzach.

Bardzo udany niedzielny poranek..

 

Autor: Grześ

Galeria : Grześ

 

AZ-27 Jeziorka

Data: 25.02.2018 (niedziela)
Rzeka: Jeziorka (Dąb Emil- Łoś)
Dystans: ok. 5,5 km
Uczestnicy: Grześ, Tomek N, Mielizna, Macirk R, Olga G., Wiktor, Kasia K.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -19,7

 

Ta zima zdecydowanie należała do jednej z tych ciepłych.

Z tego też tytułu ten spływ był chyba najbardziej zimowym i mroźnym spływem w tej edycji AZ.

Zebraliśmy się sporą gromadką w Łosiu i ruszyliśmy rozwieźć auta.

Przygotowania do startu były raczej powolne, temperatura mocno dawała o sobie znać co spowalniało

procedury ubierania się czy przygotowania łódek.

 

W końcu ruszyliśmy.

Po zejściu na wodę od razu dało się zauważyć nowe oblicze jakże często odwiedzanej w tym roku Jeziorki.

Rzeka wiła się niczym wąż, będąc przy tym dużo węższa niż na innych odcinkach, dodatkowo skuta lodem w wielu miejscach zawężała się na szerokość

kajaka co utrudniało nam wiosłowanie,  momentami była też całkowicie zamarźnięta i niedostępna.

Oczywiści dla Habadrużyny to przecież pestka.

Jak to mówią w kupie siła więc i zima i lód i chłód nam nie straszne!

Wszyscy razem i każdy z osobna parliśmy do przodu nieustraszeni a Królowa śniegu ze łzami w oczach

patrzyła jak przebijamy się przez kolejne pułapki i zapory które stawiała przed nami.

W ten mroźny dzień pogoda wyjątkowo nam dopisała a słońce towarzyszyło nam przez cały czas spędzony na wodzie.

Mimo wszystkich trudności Habadrużyna jak zwykle przezwyciężyła stawiane jej wyzwania i bez większych

 

problemów osiągneła cel swojej podróży – most w Łosiu.

 

Dzięki za kolejne wspaniałe chwile na wodzie.

 

Autor : Grzesio

Zdjęcia : Grzesio

AZ 28 Wisła

Data: 1.03.2018 (czwartek)
Rzeka: Wisła (Most Siekierkowski – Most Łazienkowski)
Dystans: ok. 3,3 km
Uczestnicy: Grzesio, Maciek
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -10

 

W HOWie spotkaliśmy się o nieprzyzwoitej 6.30, żeby Grześ nie spóźnił się do pracy. Rzuciliśmy jeszcze okiem na Wisłę, pokiwaliśmy głowami i ruszyliśmy do auta.

Na wodę zeszliśmy niedaleko mostu siekierkowskiego. Aura była niesamowita, słońce za nami nisko jeszcze stało tak że kiedy odwracałem się widziałem jak odbija się na krze i jak Grześ przebija się przez ten romantyczny krajobraz.

Na początku dosyć swobodnie mijaliśmy płynące obok kawałki lodu. Ale im dalej w las tym więcej drzew – kra przejęła rzekę i tworzyła małe jeziorka, które popychała przed siebie, bardzo powoli przekształcała i łączyła jedno z drugim. Na początku próbowaliśmy forsować przejścia między nimi ale od pewnego momentu daliśmy sobie spokój i pozwoliliśmy się nieść w nich do przodu.
Odcinek okazał się być dość krótki – za chwilę most łazienkowski był już przed nami. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że należy zacząć zbliżać się do brzegu. Odpowiedni moment na tę myśl był 10 minut wcześniej – teraz łatwiej niż w kajakach byłoby nam dojść do brzegu na piechotę. Nie tracąc nadziei żwawo wystartowaliśmy w kierunku brzegu przebijając się przez krę.

Uff, udało się.

Teraz pozostało nam tylko dostać się na suchy ląd, który tego dnia był zamarzniętym kawałkiem lodu i zmrożonego śniegu. Kiedy utrzymywaliśmy prędkość rzeki otaczająca nas kra wydawała się sympatycznym kompanem, teraz jednak woleliśmy uniknąć jej podłych ataków. Znaleźliśmy niewielką cofkę, poczekaliśmy na dogodny moment. Ja pierwszy wyszedłem na brzeg, zaraz po mnie wydrapał się Grześ.

To był bardzo miły początek dnia.

 

Autor : Maciej

Zdjęcia : Grzesio

 

 

 

AZ-25 Zimowa Wda 2018 – dzień 2

Data: 03.03.2018 (sobota)
Rzeka: Wda (Czubek – Młyńsk)
Dystans: ok. 9 km
Uczestnicy: Konrad, Dorota, Grzesio, Tomek N., Kasia Kr, Agata, Magda, Monia, Darecki, Karolinka, Pestka, Rafał, Wtopa, Jacek
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -15

Dzień drugi XXI Ogólnopolskiego Spływu Zimowego na Wdzie obfitował w rozliczne atrakcje. Wypoczęci po okolicznym SPA, śmiało ruszyliśmy na podbój kolejnego odcinka Wdy. Czuliśmy się dość bohatersko jako, że temperatura odczuwalna była skandalicznie niska. Nie zważając na niedogodności, umościliśmy się w kajakach i popłynęliśmy. Byliśmy przygotowani na 12 km odcinek, jednak ze względu na niespodziewanie zamarznięty odcinek rzeki, organizatorzy zmuszeni byli skrócić spływ do okolic Młyńska. Dzięki pomocy innych uczestników spływu sprawnie wtaszczyliśmy kajaki na nasyp, a następnie zapakowaliśmy na przyczepy. Czekał nas jeszcze około kilometrowy spacer leśną drogą do autokaru. Na szczęście, nie licząc mrozu, pogoda była bardzo ładna i nikt nie narzekał.

Po południu, zwyczajem poprzednich edycji czekała na nas dalsza część zawodów –  Szachy Wikingów oraz łucznictwo. W Szachach Wikingów nasza drużyna, a raczej drużyny nie miały sobie równych. Tym razem podeszliśmy do sprawy matematycznie – im więcej drużyn, tym większa szansa na wygraną. Strategia opłaciła się i Habazie wygrały tą konkurencję.  Do strzelania z łuku była długa kolejka, a temperatura nie rozpieszczała. Dzięki celnym strzałom oraz uporze kolegów i koleżanek w czekaniu na swoją kolej, Habazie i tu odniosły sukces. W ten sposób dzień dobiegł końca. Pozostało rozejść się na zajęcia w podgrupach, a dla chętnych dalsza część integracji na stołówce.

 

Autor: Dorota Derlatka
Foto: Grześ

 

 

AZ-24 Zimowa Wda 2018 – dzień 1

Data: 02.03.2018 (piątek)
Rzeka: Wda (Czarna Woda – Czubek)
Dystans: ok. 12 km
Uczestnicy: Konrad, Dorota, Grzesio, Tomek N., Kasia Kr, Agata, Monia, Darecki, Karolinka, Pestka
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -17,3

„Gdy Cię złoszczą śniegu braki, zamień narty na kajaki” to motto XXII Ogólnopolskiego Spływu Zimowego na Wdzie. Śniegu było całkiem sporo. Nie przeszkadzało nam to w zapakowaniu kajaków, a następnie wyruszenia do Tlenia, gdzie odbyła się ta 3-dniowa impreza. Organizatorzy podają, że w sumie było ok 150 uczestników, a na wodę pierwszego dnia zeszło około 100 kajaków, w tym nasza drużyna. Nie bojąc się mrozu, zaprawieni wcześniejszymi spływami AZ dziarsko ruszyliśmy przed siebie.

Spływ tego dnia zaczął się w Czarnej Wodzie, a koniec zaplanowany był w Czubku, około 12 km dalej. Trasa lekka, łatwa i przyjemna. Organizatorzy obwieścili, że tego dnia ostatnim odcinku ma się odbyć wyścig – pierwsza konkurencja z zaplanowanych zabaw. Cały spływ odbył się bez większych problemów. Nadszedł czas na ostatnie 2 km i start wyścigu. Tak jak w poprzednich edycjach, konkurencja dzieliła się na kategorie kajakowo/płciowe – jedynki i dwójki osobno, z podziałem na Pan i Panów. Nasza męska drużyna została dotkliwie osłabiona – Konrad w nocy spadł z łóżka i się poobijał. Mimo wszystko dzielnie wziął udział w spływie i wyścigu. Grześ, wymieniwszy się z innym uczestnikiem spływu na szybszy kajak (podziękowania ze strony Grzesia), popłynął i zajął 4 miejsce. Męskie jedynki to nie przelewki i ogromna konkurencja dlatego brawa dla Grzesia. Nasza damska załoga była w doskonałej kondycji i Habazianki zajęły punktowane miejsca na podium – Karolinka II miejsce, a ja (Dorota) III, reszta koleżanek zaraz za nami na pozostałych miejscach. Po wyścigu zostawiliśmy kajaki w pobliskim gospodarstwie, aby z tego miejsca rozpocząć kolejny odcinek jutro. Wieczorem tradycyjnie integracja, planszówki i opowieści o niesfornych łóźkach.

 

Autor: Dorota Derlatka
Foto: Grześ

 

 

AZ-22 Jeziorka

Data: 17.02.2018 (sobota)
Rzeka: Jeziorka (Millenium – Górki Szymona)
Dystans: ok. 8,67 km
Uczestnicy: Dorota, Grzesio, Wydra, J*, Kolega Wydry Grzegorz, Tomek N.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -6,6

 

Nasz chyba ulubiony odcinek Jeziorki Millenium- Górki Szymona (mam nadzieję że w tym roku więcej go nie ujrzę 😛 ).

Z racji bliskości często a nawet bardzo często odwiedzany.

Już od początku spływu Jacek* znikną gdzieś daleko z przodu, reszta jak by niespiesznie, spokojnie i powoli snuła się w dół rzeki.

Pogaduszki i heheszki, taki sobotni leniwy poranek na wodzie.

Po drodze kilka zwałek, koniki, ptaszki, gdzieniegdzie trochę śniegu..

Odcinek niedługi rozciągnęliśmy w czasie a spływ zajął jedynie lub aż 1:58h 🙂

Skończyliśmy na Górkach Szymona, oczywiście po obniesieniu progu…

Część załogi po przebierankach wróciła po dyliżansy na Millenium, w tym czasie Wydra dała czadu kończąc ten spływ

morsowaniem (grrrr).

AZ trwa…

 

Autor : Grzesio

Zdjęcia : Grzesio

 

 

 

 

 

 

AZ 20 Bystrze Józefów

Data: 07.01.2018
Rzeka: Świder – bystrze – most trasa 801
Dystans: ok. 9,38 km
Uczestnicy: Konrad, Tomek N., Maciek S, Grzesio
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -7,3

 

 

Żeby nudno nie było a kolejny weekend został zaliczony pod znakiem akcji zima postanowiliśmy, w jakże zacnym gronie

spotkać się (po raz kolejny) pod mostem kolejowym w Józefowie.

Dzień raczej ponury w przeciwieństwie do nas.

Po wcześniejszym rozwiezieniu aut, przyszło do przebieranek i zejścia na wodę.

Czas jakoś szybko uciekał a po rozpływaniu pod mostem kolejowym, przenieśliśmy się na bystrze pod most na Turystycznej, nieopodal hotelu

Holiday In.

Tu pożegnaliśmy się z Konradem (oczywiście wcześniej ćwicząc na tamtejszym bystrzu) i z Tomaszem oraz Maciejem popłynęliśmy w dół rzeki.

Zatrzymaliśmy się przy ostatnim moście przed Wisłą.

Przy wysokim stanie wody tworzą się tam fajne falki..

Krótki surfing i do domu 🙂

Dzięki chłopaki za udane pływanie.

 

Autor: Grzesio

Foto: Grzesio   

AZ-21 Jeziorka

Data: 21.01.2018 (niedziela) g. 10:00
Rzeka: Jeziorka (Górki Szymona – Chylice)
Dystans: ok. 5 km
Uczestnicy:  Dorota, Grzesio, Tomek N.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -7,4

W niedzielny poranek, dla odmiany, obieramy stary sprawdzony kierunek – Jeziorka z Millenium do Górek Szymona. Jest to szybka, wdzięczna trasa w sam raz na testy nowego sprzętu. Przyrzeczne moczary są pięknie zamarznięte. Brzegi rzeki oprószone są śniegiem, a drzewa i szuwary pokryte lodem. Uroku dodaje również brak ludzi. W tych przepięknych okolicznościach przyrody płynie się bardzo przyjemnie. Po drodze mamy okazję podziwiać bażanty oraz inne, przyrzeczne ptactwo – niestety ornitologiem nie jestem, więc nie wymienię dokładnie gatunków. Lód miło skrzeczy poruszany falkami wywoływanymi przez płynące kajaki. Po drodze wymieniamy się wrażeniami z pływania tak różnymi kajakami. Czas szybko płynie i po kilkudziesięciu minutach, dopływamy do mety. Tomek zrobił nam psikusa i na końcu wydłużył sobie trasę płynąc Perełką. Tempo było dość szybkie, więc rozgrzani dotarliśmy do Chylic. Jeszcze ciepli wsiedliśmy do aut i odjechaliśmy, aby dalej cieszyć się tak pięknie rozpoczętym dniem.

 

Autor: Dorota Derlatka
Foto: Grześ

 

 

AZ-19 Jeziorka

Data: 28.01.2018 (niedziela) g. 10:00
Rzeka: Jeziorka (Millenium – Górki Szymona)
Dystans: ok. 8 km
Uczestnicy: Konrad, Dorota, Grzesio, Kamil, Kasia
Ilość kabin: 1 (Kamil)
Temperatura odczuwalna: -6,3

W ostatnią niedzielę stycznia wybieramy się na Jeziorkę. Trochę popadało, niebo pochmurne, wiatr nie daje się na szczęście we znaki.  Start w Głoskowie („Millenium”) przy moście. Płyniemy w piątkę – Dorota w nowym kajaku, ja na próbę w Grzesiowej „mydelniczce”, która jest jednak dla mnie stanowczo za wielka. Konrad robi zdjęcia, Grześ dowcipkuje z Kamila, Kamil próbuje swoich sił w kajaku. Po drodze spotykamy pana wędkarza i bobrze ślady na drzewach, a oprócz tego same meandry i kilka drzew ponad wodą, którym trzeba się ukłonić. Jest leniwie i my kolorowi na wodzie jesteśmy na pewno uroczą częścią krajobrazu, bo śnieg rozmarza i widać łachy brunatnej trawy. Pod koniec spływu Kamilowi przydarza się kabina, chyba żeby urozmaicić wycieczkę. Tylko Dorota widzi jednak tą sztuczkę i musimy się we trójkę wrócić kawałek, kiedy nie wypływają zbyt długo zza zakrętu. Na szczęście już blisko do mety i Kamil nie zamarzł.
Spływ był krótki i spokojny, ale niezmiernie dla mnie miły po całym tygodniu siedzenia za biurkiem.

Autor: Kasia Kol.
Foto: Konrad
Mapka: Kasia Kol.