AZ-32 Triathlon Nowoczesny z AVALON EXTREME Rowing Hard

Data: 04.02.2018 (Niedziela)
Rzeka: Wisła (HOW – AvalonExtreme RowingHARD – HOW)
Dystans: ok. 8 km
Uczestnicy: Grzesio (Wisła), Konrad (całość)
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -7,8

Kiedy Daga zaprosiła nas w imieniu Fundacji AvaloneExtreme do udziału w imprezie integracyjnej „AvalonExtreme RowingHard”, pomyślałem, że skoro impreza wioślarska na sucho, to czemu nie dotrzeć tam na mokro 🙂
Szybkie planowanie i myyyyyyyk:
– 4 km Wisłą pod prąd z Portu Czerniakowskiego do środkowej „Kaśki”
– 1 km marszobiegiem z kajakiem na plecach do CrossFit GCW
– kilka kilometrów wiosłowania na ergometrach wioślarskich
– 1 km marszobiegiem nad Wisłe z kajakiem na plecach
– 4 km Wisłą z prądem do Portu Czerniakowskiego.
Niestety nie znalazłem chętnych na całą „imprezę”, ale na odcinku wiślanym pod prąd towarzyszył mi Grzesio, a na zawody RowingHard dotarła spora reprezentacja Habazi.
Z Grzesiem spotkaliśmy się w HOW o 7:00 i już chwilkę później płynęliśmy pod górę. Może nie było słonecznie, ale pogoda nastrajała do wiosłowania ;-P
Przy środkowej „Kaśce” rozstaliśmy się, Grzesiek wrócił Wisłą do HOWu, a ja pocisnąłem z buta na zawody.
A na zawodach było tak:

Po udanym suchym wiosłowaniu i ogłoszeniu wyników, oraz pamiątkowym zdjęciu udałem się w drogę powrotną, tą samą drogą, do HOWu.
To był bardzo udany, aktywny dzień 😀

Autor: Konrad
Foto: Konrad
Film: z YouTube’owego konta AvaloneExtreme.

AZ-33 Ukochana Mroźna Wisełka

Data: 17.03.2018 (Sobota)
Rzeka: Wisła (Gassy – HOW)
Dystans: ok. 22,5 km
Uczestnicy: Dorota, Grzesio, Rurka, Żaba, Rafał, Konrad
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -17,1

Pewnego mroźnego poranka spotkaliśmy się nad Wisłą w Gassach, żeby wykorzystać tak znakomita pogodę do podbicia swoich punktów w tegorocznej Akcji Zima.
Tak więc, spotkaliśmy sie nad brzegiem Wisły. Jedna ekipa na lewym, druga na prawym brzegu.
No tak wyszło i już. Możemy to zwalić na nawigację.
A zimno było obrzydliwie. Sytuacje ratowało jedynie piękne słoneczko i Ona, moja ulubiona Wisła :-), nie wspominając o współtowarzyszach przygody.
Logistyka siadła bardzo, bo nie musieliśmy sie rozwozić. Może to i dobrze, bo dzieliły nas 32 km drogą i tylko 500 metrów wodą.
Wsiedliśmy i popłynęliśmy.
Płynęliśmy, wiosłowaliśmy, trochę rozmawialiśmy wiosłując.
Rurka obiecywała nam, że koniecznie chce popłynąć „jeszcze z pięć razy”. I żebyśmy ją następnym razem też zabrali.
Po drodze obejrzeliśmy nowo powstającą przeprawę przez Wisłę oraz spotkaliśmy naszego niezmordowanego maratończyka Mateusza na treningu.
To był bardzo miło spędzony dzień.
Polecam wszystkim pływanie Wisłą. Wspaniała przyroda, przygoda i piękne widoki.

Autor: Konrad
Foto: Konrad

AZ-23 Drzewiczka

Data: 03.02.2018 (Sobota)
Rzeka: Drzewiczka (Drzewica – Janówek/Jelonek)
Dystans: ok. 15,5 km
Uczestnicy: Dorota, Grzesio, Edzia, Guli, Szuwar, Excel, Konrad i nieznośny sokół Grzesia.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -0,8

Kolejny mroźny poranek, szron na furze, 07:15 na tarczy, pora ruszać. Plany są ambitne, bo może uda się popłynąć Brzuśnię, a jak nie to Drzewiczka też dobra 🙂
Z HOWu zabieram Dorotkę, Grzesia i Excela i ciśniemy do Drzewicy, a konkretnie do Brzuśni, żeby spotkać się z druga ekipą w składzie Edzia, Guli i Szuwar, ocenić poziom wody i zdecydować co płyniemy.
Niestety, wody po kostki w Brzuśni, więc przemieszczamy sie do Drzewicy, na polane przy zbiegu koryt elektrowni i torów, przebieramy się i rozwozimy samochody.
NIE!!!
To byłoby zbyt proste 😀
Więc, przebieramy się, a Grzesio wypuszcza swojego „sokoła” na zwiady. Niestety zapomina zdjąć mu czapki-pilotki i ptaszysko odlatuje nagle w niewiadomym kierunku niesione swoim napędem warp’owym. Tracimy je z oczu, uszu. No nie ma 🙁
Spadło, poleciało, utonęło? No nie ma. Grzesio skwaszony chodzi, szuka, woła, nęci kiełbasą. Nic, nie ma. Cisza. Reszta ekipy przebiera sie sprawnie na pływanie, szykuje do rozwózki.
Po dobrych kilkunastu minutach Dorotka wysłuchuje dezertera nad nami na jakiejś nieludzkiej wysokości. Nawet go nie widać, tylko delikatnie słychać. Grzesio już spokojniejszy, wyciąga specjalną kiełbaskę i powoli zachęca ptasiora do powrotu. Udało się 🙂
Rozwozimy się, schodzimy na wodę i już po kilku zawiosłowaniach, kilku sztucznych progach (które oczywiście obnieśliśmy), krótkim popasie, jednym drzewie, milionie selfiaczy jesteśmy na mecie. Wszyscy szczęśliwi, pogoda dopisała, chociaż co to za odczuwalna ledwo poniżej zera. Odzwyczailiśmy się od takich upałów w tej AZ.
Szybkie pakowanko i do domu.
To był bardzo udany spływ z przygodami. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Pozdrawiamy Pana Przemysława, który był naszym lokalnym zdalnym peglem.

Autor: Konrad
Foto: Konrad

AZ-26 Zimowa Wda 2018 – dzień 3

Data: 04.03.2018 (Niedziela)
Rzeka: Wda (Gródek Jaz – Bedlenki)
Dystans: ok. 7,4 km
Uczestnicy: Dorota, Grzesio, Tomek N., Kasia Kr, Agata N., Magda, Monia, Darecki, Karolinka, Pestka, Konrad
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -3,9

To był już ostatni dzień naszej przygody na Wdzie. Na lekkim kacu pokonaliśmy ostatni, najkrótszy odcinek spływu. Tego dnia Wda wyglądała wyjątkowo pięknie, słońce oświetlało lekko oprószone śniegiem brzegi rzeki i pokryte warstwą lodu fartuchy. Gdzieniegdzie kra zachłannie zmniejszała koryto rzeki zmuszając nas do manewrowania w poszukiwaniu odpowiedniej drogi płynięcia.
Po pływaniu odbyła się ceremonia kończąca spływ. I w tym roku zdeklasowaliśmy konkurencję zarówno w kategoriach indywidualnych, jak i grupowej. Pestka, Magda i Monika obstawiły podium w strzelaniu z łuku kobiet, natomiast w kategorii męskiej Darecki, Konrad i Szymon nie pozostawi na pudle miejsca rywalom. Bardzo spodobały nam się również szachy wikingów, wystawiliśmy do konkurencji aż sześć drużyn i po długiej walce wywalczyliśmy złoto. Suma tych małych zwycięstw złożyła się na wygraną w kategorii drużyn.
Jak zwykle bardzo nam się podobało i już wiemy, że wrócimy na Zimową Wdę za rok.

Autor: Ogórek (ekstremistycznie)
Foto: Konrad

AZ-29 Wisła

Data: 18.02.2018 (niedziela)
Rzeka: Wisła (HOW- Most Siekierkowski- HOW)
Dystans: ok. 10,8 km
Uczestnicy: Grzesio, Wtopa, Kasia K.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -4,2

 

Co tu dużo pisać.

Piękny słoneczny dzień, niedzielny poranek ja i dwie super laski nie bojące się zimna i mokrej wody.

Zabraliśmy łódki i zwodowaliśmy się w porcie Czerniakowskim.

Dziewczyny śmigały jak nakręcone, starałem się dotrzymać im tempa 🙂

Trasa dobrze nam wszystkim znana nie za długa taka w sam raz.

Niestety w drodze powrotnej wiał silny wiatr (nie polecam pływania w takich warunkach bez rękawic/łapawic),

utrudniający płynięcie i mocno wychładzający ciało.

Mimo trudności bez szwanku dotarliśmy do celu z uśmiechami na twarzach.

Bardzo udany niedzielny poranek..

 

Autor: Grześ

Galeria : Grześ