AZ-08 Nietradycyjny spływ świąteczny

Data: 26.12.2018 (środa)
Rzeka: Świder (Wola Karczewska – Holiday parking)
Dystans: 17,7 km
Uczestnicy: Olga G., Mielizna, Ciastek, Guli, Ruru, Żabeł, Zoha i Konrad
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -6,1

W tym roku, zupełnie ta samo jak w poprzednim, Spływ świąteczny wypadł w środę 🙂
Udało się zmobilizować uczestników, żeby zacząć wcześniej i pomimo świątecznego rozleniwienia wszyscy punktualnie o 8:00 stawili się w magazynie, żeby po przepaku na 2 auta ruszyć na ulubioną atrakcję świąteczną, czyli Świder.
Droga dłużyła się strasznie, rozdzieliliśmy się na 2 grupy, żeby sprawdzić, którą trasą będzie szybciej ;-P
Po drodze podziwialiśmy powstającą południową obwodnicę Warszawy, śp. lotnisko w Góraszce i kilka innych rzeczy.
I jak się okazało – przez Zakręt i Wiązowną jest szybciej.
W czasie, gdy z Ciachem rozwoziliśmy fury, oczekująca drużyna ubrała choinkę, bo to w końcu Spływ świąteczny. Hoinka ubrał się sam 😛 I tym sposobem było bardzo świątecznie.
Na wodę, we wspaniałych nastrojach, zeszliśmy punktualnie o 9:38 i treningowym tempem ruszyliśmy „ku przygodzie”.
Zabraliśmy Hoinkę ze sobą.
Tempo było wyścigowe, napotkaliśmy kilka przeszkód, kilka razy dogrzewaliśmy się herbatkami i tak dopłynęliśmy do bystrza w Józefowie/wiu, gdzie dzielnie fristajle trenował Grzesio, a z brzegu kibicowała mu zmarznięta Dorotka.
Udało nam się namówić ich na wspólne, krótkie biesiadowanie na mecie i już po kilku zawiosłowaniach siedzieliśmy przebrani w suche ubranka przy świątecznym stole, gdzie gościły ciasta, bigosy, pierożki, pierniczki i wiele innych smakołyków, oraz herbaty świata. Gościnnie dołączyli do nas Ewa z Rafałem i Gosią.
Popływane, pojedzone, świąteczne kalorie przepalone, można wracać do domów.
Niestety z lekkim niedosytem, bo w tym roku nikt nie zrobił tradycyjnej kabiny 🙁 Może w przyszłym roku ……. Zobaczymy 😉

Autor: Konrad
Foty: Konrad

AZ16 – Świąteczny Świder

Data: 26 grudnia 2017r. g.10:00
Rzeka: Świder (Wola Karczewska – Holiday Inn)
Dystans: 17 km
Czas: 2h 48min
Uczestnicy: Dorota, Grzesio, Pestka, Agata N., Marucha, Mielizna, Broda, Ewa S., Rafał, Guli, Witek, Konrad
Ilość kabin: 1 (KANADA = Mielizna + Broda)
Temperatura odczuwalna: -4,2 st.C

W tym sezonie Spływ Świąteczny wypadł znowu 26 grudnia, ale tym razem we wtorek 😛
Spotkaliśmy się w Woli Karczewskiej o godzinie 10.
Po sprawnym przebraniu 😉 i rozwiezieniu samochodów, wyruszyliśmy „ku przygodzie”. W każdej głowie kołatała się myśl: „ciekawe kto tym razem zaliczy kąpiel?” 😀
To już taka nasza wieloletnia tradycja.

Każdy zatargał swoją łódkę nad brzeg Świdra, zapakował jedzonko i ciepłą herbatkę, i zmarzniętymi palcami zapinał, z większą lub mniejsza gracją, równie zmarznięty fartuch.
A jak śpiewał kiedyś pewien Słoma:
„… z herbatkami, z termosami i dobrymi poradami
płyną tłumy ich, tłumy ich …”.
Więc ruszyliśmy tłumnie, zbita grupą. Rozmowy, heheszki, płyniemy…
Kilka przeszkód, każdy dzielnie walczy, kanada napiera.
I nagle krzaki, kanada w opałach. Co się wydarzy? Aparaty już w dłoniach, czekamy…
Niestety, nie tym razem. Sprawna załoga daje radę opanować sytuację.

Jest pięknie, lekki chłodny wiaterek, piękne słoneczko, dużo energii po świątecznej diecie, banany na twarzach.
Płyniemy, popijamy herbatę, wcinamy czekoladę 🙂
Aż tu nagle CHLUUUUUP!!!
Co się dzieje??
Kanada leży!
Ale jak?? Na czym??
Niestety. Niczym zderzenie dwóch walców, TO BYŁ MOMENT!! 😀
Wystające z wody małe główki nerwowo holują dobytek do brzegu.
Wśród współtowarzyszy radość, dzień nabrał nowych barw. Spełniło się! 🙂
Teraz już „uhahani” dopingujemy naszych bohaterów do sprawnego przebierania w suche ciuchy.
Czekamy, wspominamy poprzednie lata, bo nic tak nie cieszy jak………….., jak kabina na Spływie Świątecznym. Na szczęście już niedaleko do mety.

Sucha załoga w komplecie. Płyniemy dalej, ale już ostrożniej, bo drugiego zestawu ubrań już nie ma, a jeszcze bystrze pod mostem kolejowym do spłynięcia.
Sprawnie pokonujemy wszyscy józefowskie „łajtłotery”, oglądamy ile do zrobienia mamy tu przed kursem. Niektórzy już trenują.
Szczęśliwi dopływamy do mety i ogarniamy szybko sprzęt, żeby jeszcze na chwilę spotkać się przy świątecznym stole. Są ciasta, owoce, herbaty świata, no pełen wypas.
Na koniec pamiątkowe zdjęcie i do domu.
Jak co roku było super! 🙂
Ciekawe kto w przyszłym roku? Przekonamy się 🙂

Autor: Konrad
Foty: Konrad