AZ-31 Bystrze

Data: 18.03.2018 (niedziela)
Rzeka: Świder (Most Kolejowy)
Dystans: ok. 1,48 km
Uczestnicy: Grzesio, Tomek O.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -17,1

Przyjechaliśmy z Tomkiem, Dorotą oraz Mateuszem aby trochę posprzątać w jednej z bystrzowych cofek.

Dzień był bardzo słoneczny i mroźny.

Po ciężkiej pracy trzeba było sprawdzić czy udało się osiągnąć założony cel.

Poniżej kilka fotek z tego dnia na wodzie na którą zeszliśmy we dwóch z Tomaszem.

 

 

Autor: Grzesio

Galeria:  Grzesio

AZ-29 Wisła

Data: 18.02.2018 (niedziela)
Rzeka: Wisła (HOW- Most Siekierkowski- HOW)
Dystans: ok. 10,8 km
Uczestnicy: Grzesio, Wtopa, Kasia K.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -4,2

 

Co tu dużo pisać.

Piękny słoneczny dzień, niedzielny poranek ja i dwie super laski nie bojące się zimna i mokrej wody.

Zabraliśmy łódki i zwodowaliśmy się w porcie Czerniakowskim.

Dziewczyny śmigały jak nakręcone, starałem się dotrzymać im tempa 🙂

Trasa dobrze nam wszystkim znana nie za długa taka w sam raz.

Niestety w drodze powrotnej wiał silny wiatr (nie polecam pływania w takich warunkach bez rękawic/łapawic),

utrudniający płynięcie i mocno wychładzający ciało.

Mimo trudności bez szwanku dotarliśmy do celu z uśmiechami na twarzach.

Bardzo udany niedzielny poranek..

 

Autor: Grześ

Galeria : Grześ

 

AZ-27 Jeziorka

Data: 25.02.2018 (niedziela)
Rzeka: Jeziorka (Dąb Emil- Łoś)
Dystans: ok. 5,5 km
Uczestnicy: Grześ, Tomek N, Mielizna, Macirk R, Olga G., Wiktor, Kasia K.
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -19,7

 

Ta zima zdecydowanie należała do jednej z tych ciepłych.

Z tego też tytułu ten spływ był chyba najbardziej zimowym i mroźnym spływem w tej edycji AZ.

Zebraliśmy się sporą gromadką w Łosiu i ruszyliśmy rozwieźć auta.

Przygotowania do startu były raczej powolne, temperatura mocno dawała o sobie znać co spowalniało

procedury ubierania się czy przygotowania łódek.

 

W końcu ruszyliśmy.

Po zejściu na wodę od razu dało się zauważyć nowe oblicze jakże często odwiedzanej w tym roku Jeziorki.

Rzeka wiła się niczym wąż, będąc przy tym dużo węższa niż na innych odcinkach, dodatkowo skuta lodem w wielu miejscach zawężała się na szerokość

kajaka co utrudniało nam wiosłowanie,  momentami była też całkowicie zamarźnięta i niedostępna.

Oczywiści dla Habadrużyny to przecież pestka.

Jak to mówią w kupie siła więc i zima i lód i chłód nam nie straszne!

Wszyscy razem i każdy z osobna parliśmy do przodu nieustraszeni a Królowa śniegu ze łzami w oczach

patrzyła jak przebijamy się przez kolejne pułapki i zapory które stawiała przed nami.

W ten mroźny dzień pogoda wyjątkowo nam dopisała a słońce towarzyszyło nam przez cały czas spędzony na wodzie.

Mimo wszystkich trudności Habadrużyna jak zwykle przezwyciężyła stawiane jej wyzwania i bez większych

 

problemów osiągneła cel swojej podróży – most w Łosiu.

 

Dzięki za kolejne wspaniałe chwile na wodzie.

 

Autor : Grzesio

Zdjęcia : Grzesio

AZ 28 Wisła

Data: 1.03.2018 (czwartek)
Rzeka: Wisła (Most Siekierkowski – Most Łazienkowski)
Dystans: ok. 3,3 km
Uczestnicy: Grzesio, Maciek
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -10

 

W HOWie spotkaliśmy się o nieprzyzwoitej 6.30, żeby Grześ nie spóźnił się do pracy. Rzuciliśmy jeszcze okiem na Wisłę, pokiwaliśmy głowami i ruszyliśmy do auta.

Na wodę zeszliśmy niedaleko mostu siekierkowskiego. Aura była niesamowita, słońce za nami nisko jeszcze stało tak że kiedy odwracałem się widziałem jak odbija się na krze i jak Grześ przebija się przez ten romantyczny krajobraz.

Na początku dosyć swobodnie mijaliśmy płynące obok kawałki lodu. Ale im dalej w las tym więcej drzew – kra przejęła rzekę i tworzyła małe jeziorka, które popychała przed siebie, bardzo powoli przekształcała i łączyła jedno z drugim. Na początku próbowaliśmy forsować przejścia między nimi ale od pewnego momentu daliśmy sobie spokój i pozwoliliśmy się nieść w nich do przodu.
Odcinek okazał się być dość krótki – za chwilę most łazienkowski był już przed nami. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że należy zacząć zbliżać się do brzegu. Odpowiedni moment na tę myśl był 10 minut wcześniej – teraz łatwiej niż w kajakach byłoby nam dojść do brzegu na piechotę. Nie tracąc nadziei żwawo wystartowaliśmy w kierunku brzegu przebijając się przez krę.

Uff, udało się.

Teraz pozostało nam tylko dostać się na suchy ląd, który tego dnia był zamarzniętym kawałkiem lodu i zmrożonego śniegu. Kiedy utrzymywaliśmy prędkość rzeki otaczająca nas kra wydawała się sympatycznym kompanem, teraz jednak woleliśmy uniknąć jej podłych ataków. Znaleźliśmy niewielką cofkę, poczekaliśmy na dogodny moment. Ja pierwszy wyszedłem na brzeg, zaraz po mnie wydrapał się Grześ.

To był bardzo miły początek dnia.

 

Autor : Maciej

Zdjęcia : Grzesio

 

 

 

AZ-25 Zimowa Wda 2018 – dzień 2

Data: 03.03.2018 (sobota)
Rzeka: Wda (Czubek – Młyńsk)
Dystans: ok. 9 km
Uczestnicy: Konrad, Dorota, Grzesio, Tomek N., Kasia Kr, Agata, Magda, Monia, Darecki, Karolinka, Pestka, Rafał, Wtopa, Jacek
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -15

Dzień drugi XXI Ogólnopolskiego Spływu Zimowego na Wdzie obfitował w rozliczne atrakcje. Wypoczęci po okolicznym SPA, śmiało ruszyliśmy na podbój kolejnego odcinka Wdy. Czuliśmy się dość bohatersko jako, że temperatura odczuwalna była skandalicznie niska. Nie zważając na niedogodności, umościliśmy się w kajakach i popłynęliśmy. Byliśmy przygotowani na 12 km odcinek, jednak ze względu na niespodziewanie zamarznięty odcinek rzeki, organizatorzy zmuszeni byli skrócić spływ do okolic Młyńska. Dzięki pomocy innych uczestników spływu sprawnie wtaszczyliśmy kajaki na nasyp, a następnie zapakowaliśmy na przyczepy. Czekał nas jeszcze około kilometrowy spacer leśną drogą do autokaru. Na szczęście, nie licząc mrozu, pogoda była bardzo ładna i nikt nie narzekał.

Po południu, zwyczajem poprzednich edycji czekała na nas dalsza część zawodów –  Szachy Wikingów oraz łucznictwo. W Szachach Wikingów nasza drużyna, a raczej drużyny nie miały sobie równych. Tym razem podeszliśmy do sprawy matematycznie – im więcej drużyn, tym większa szansa na wygraną. Strategia opłaciła się i Habazie wygrały tą konkurencję.  Do strzelania z łuku była długa kolejka, a temperatura nie rozpieszczała. Dzięki celnym strzałom oraz uporze kolegów i koleżanek w czekaniu na swoją kolej, Habazie i tu odniosły sukces. W ten sposób dzień dobiegł końca. Pozostało rozejść się na zajęcia w podgrupach, a dla chętnych dalsza część integracji na stołówce.

 

Autor: Dorota Derlatka
Foto: Grześ