AZ14 – Warta

Data: 24.12.2017 (niedziela) g.  10
Rzeka: Warta (Łęg-Kajakowo)
Dystans: ok. 9,5km / 1:46g
Uczestnicy:  Dorota, Grzesio
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -4,1

Warta
Start wczesnym rankiem, podróż troszkę się ciągnęła z racji robót drogowych. Na szczęście dotarliśmy do Karoliny i Arka bez przygód i problemów. Po odebraniu sprzętu i pewnych przymiarkach i testach spakowaliśmy się do busika.
Rozwieźliśmy auta i spod mostu w Łęgu ruszyliśmy na wodę.
Rzeka spokojna, w miarę szeroka, przywitała nas raczej jesienną aurą jak na zimową porę.
Przez pierwszych parę chwil sprawdzaliśmy możliwości sprzętu, zwrotność i zachowanie na wodzie.
Pyranha Fusion z rozłożonym skegiem płynie niczym po torach mimo budowy kajaka górskiego.
Dorotka mknęła niczym torpeda, ledwo dotrzymywałem jej tempa, a w zasadzie próbowałem nadążyć.
Nano za to jak na krótki kajak okazał się szalenie wypornym żuczkiem.
Rzeka piękna i kręta zaskakuje licznymi zwałkami i starymi korytami, w które można wpłynąć i zobaczyć, jak zmiany biegu rzeki wpływają na otoczenie.
Zaliczyliśmy z resztą pewien odcinek jak się później okazało w górę dawniej płynącej tamtędy rzeki.
Spływ bardzo przyjemny, spokojny.
Trasę skończyliśmy na zalewie w sąsiedztwie sklepu.
Po odniesieniu sprzętu dzięki uprzejmości właścicieli mieliśmy okazję przetestować jeszcze kilka łódek.
Wypad w naszej ocenie bardzo udany.
Autor: Grzesio
Foto: Grzesio
A tu skromna galeria:

AZ13 – Bystrze

Data: 16.12.2017 (sobota) g. 12
Rzeka: Świder
Dystans: stacjonarnie
Uczestnicy: Tomek, Grzesio, Dorotka (towarzysko/foto)
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -2,9

Ruszyliśmy z Mokotowa w okolicach godziny 11. Na miejscu rozładunek, przebierando, rozgrzewka i do wody 🙂 Pływaliśmy około dwóch godzin, Tomek testował Tunę, przy okazji topiąc kamerkę sportową :/ (smuteczek- i sznureczek to podstawa/dla znalazcy czeka nagroda)
Ja zaś męczyłem freestylowego Daggera i kapkę Pyranhę.
Pogoda dopisała, obyło się bez deszczu czy wiatru.
Udane pływanko w dobrze znanym nam miejscu.
Autor: Grzesio
Foto: Dorota
A tu parę fotek…

AZ12 – Tarczynka

Data: 9.12.2017 (sobota) g.  10:30
Rzeka: Tarczynka-Jeziorka(Prace Duże- Łoś)
Dystans: ok. 5km
Uczestnicy: Tomek N., Grzesio
Ilość kabin: 1 uczciwa (Tomek)
Temperatura odczuwalna: -6,6

Hmmmm
Spotkanie w Łosiu (Tomasz w niedoczasie, więc udało mi się kupić mielernik do mięsa 😛 )
Przepakowaliśmy sprzęt i w drogę.
Auto zostało u znajomych w Pracach Dużych tuż obok miejsca startu.
Tarczynka w tym miejscu wygląda jak kanał ściekowy, na szczęście po przepłynięciu pierwszych kilkuset metrów wpłynęliśmy do lasu. Jak się szybko okazało krótki odcinek rzeki zdawał się nie mieć końca, wszystko za sprawą ogromnej ilości zwałek. Większą cześć odcinka pokonaliśmy nie wychodząc z kajaków, twardo szukając najróżniejszych sposobów na pokonanie licznych przeszkód. Niestety z upływem czasu zdaliśmy sobie sprawę, że jak tak dalej pójdzie to na kolację nie zdążymy. 4km Tarczynki i 1km Jeziorki przepłynęliśmy w jedyne 4:40g.
Jeziorkę spływaliśmy o zmierzchu, a stan wody na niej był na tyle wysoki, że większość zwałek była pod wodą. Malejąca temperatura dała nam się odczuć przy pakowaniu sprzętu na dach i przebieraniu się.
Tarczynka mimo, że rzadko pływalna daje zdrowo w kość, mogę ją śmiało polecić wszystkim szukającym zwałkowych wyzwań.
Autor: Grzesio
Foto: Grzesio
A tu parę fotek…

AZ11 – Wisła

Data: 2.12.2017 (sobota) g. 14.
Rzeka: Wisła (HOW – Most Północny)
Uczestnicy: Grzesio
Dystans: 11,92km
Temperatura odczuwalna: -0,8

Co tu dużo pisać 🙂 ?
Zebraliśmy się w licznej grupie ja i mój brzuch w How o godzinie wcześniej umówionej (14).
Po spakowaniu i zabraniu łodzi zdolnej przetransportować mój zadek, w dół jakże pięknej i malowniczej o tej porze roku Wisły, 🙂 udałem się w podróż życia z portu Czerniakowskiego trwającą jedyną godzinkę i 7 minut.
Prędkość średnia 11 km/h w porywach do 16,3 km/h.
Wiatr we włosach zwłaszcza tych na brodzie.
Generalnie same sukcesy i nawet dopłynąłem za dnia.
Tuż przed przybyciem taksówką do How-u pozwoliłem sobie zostawić swój dyliżans w miejscu mety.
Ten jakże przebiegły manewr pozwolił mi zwrócić klubową łódkę na miejsce i wrócić do swojego szałasu.
KONIEC.
Autor: Grzesio
Foto: Grzesio

AZ10 – Wisła

Data: 20.01.2018 (sobota)
Rzeka: Wisła (HOW– Most Siekierkowski-HOW)
Dystans: ok. 9 km
Uczestnicy: Kasia Kr, Mateusz L, Marta G
Ilość kabin: 0
Temperatura odczuwalna: -4,1 st.C

Sobotni poranek zaczął się dla mnie dosyć wcześnie, ponieważ (wyjątkowo) postanowiłam porządnie przygotować się do pływania, Spakowałam tyle rzeczy, ile standardowo zabieram na tydzień i w drogę – do HOWu!

Kasia wyznaczyła godzinę spotkania na 9.00, radośnie szukaliśmy jakiegoś kajaka, który może nie ma w sobie tony lodu, no ale na szczęście po około pół godziny udało nam się. Ze względu na planowane płynięcie pod prąd postawiliśmy na kajaki czerwone, żeby było trochę łatwiej i szybciej (niestety byliśmy troszkę ograniczeni czasowo). Mateusz, jako pierwszy śmiałek postanowił zjechać ze  zbocza portu czerniakowskiego, trochę zapominając przy tym, że w sumie jest śnieg (+10 do poślizgu), a na dole, tuż przed progiem zjazdu czyha na niego kłoda (+10 do wybicia). Wyskoczył (prawie) jak Stoch (zachowując klimat popularnych ostatnio skoków), ale dzięki habaziowemu kursowi wyratował się z opresji w jakiej postawiła go zaistniała sytuacja. Po skoku Mateusza wraz z Kasią postawiłyśmy na zejście trochę niżej i ruszyliśmy podziwiać Warszawę z tej lepszej perspektywy.

Trasę pokonaliśmy całkiem sprawnie, Konrad udzielił nam kilku porad, co by tu zrobić, żeby się nie narobić i tym sposobem, nawet niespecjalnie odczuliśmy kiedy płynęliśmy pod prąd, a kiedy już wracaliśmy (choć być może to sprawa czerwonych kajaków?). Po drodze złapał nas śnieg, tworząc bardzo ładny krajobraz i (jak zauważył Mateusz) ciekawie zaburzając perspektywę.

Po około 1,5-2 godzinach, bez większego pośpiechu, wróciliśmy do portu, sklarowaliśmy sprzęt (a raczej Kasia i Mateusz sklarowali, bo ja musiałam udać się na poszukiwania promotora-widmo, za co bardzo serdecznie dziękuję :-)), a następnie każdy udał się w swoją stronę. Było super!